Dzięki współpracy z Allegro InPost stał się jedną z najaktywniejszych firm kurierskich na rynku handlu internetowego w Polsce. A kooperacja z siecią kiosków Ruchu pozwoliła mu zdobyć wart 0,5 mld zł kontrakt na obsługę korespondencji sądowej.
Teraz Integer zawiera kolejny sojusz. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", firma podpisała umowę z PKP. Państwowa spółka, z którą dotychczas na wyłączność w zakresie przesyłek konduktorskich pracowała Poczta Polska, teraz wyciąga rękę do jej głównego rywala. Sami pocztowcy z uznaniem oceniają ruch konkurenta.
Wzorem Londynu
Dzięki współpracy z PKP Integer zyska bowiem dostęp do 200 nowych lokalizacji, w których będzie mógł stawiać swoje paczkomaty. Urządzenia będą na razie uruchamiane na najbardziej uczęszczanych stacjach kolejowych w kraju. Pierwsze terminale są już dostępne na dziesięciu dworcach, m.in. w Warszawie, Poznaniu, Katowicach czy Rzeszowie.
– Nasza strategia lokalizacyjna obejmuje partnerstwa zarówno z firmami zarządzającymi infrastrukturą transportową, jak i z sieciami detalicznymi czy paliwowymi. Dworce, supermarkety czy stacje benzynowe to doskonałe miejsce na wygodną usługę paczkomatową, funkcjonującą w trybie całodobowym – mówi Ireneusz Kazimierczyk, prezes InPost Paczkomaty, spółki z grupy Integer.
Maszyny InPostu uruchamiane są niemal na całym świecie. W Londynie dostępne są przy stacjach metra czy na dworcu Victoria Station.
Kolejarze też nie ukrywają zadowolenia z sojuszu. Marta Zabłocka, dyrektor departamentu komercjalizacji w PKP, podkreśla, że na dworcach są już kawiarnie, sklepy spożywcze i apteki. Teraz pojawia się kolejna usługa. – Obecność paczkomatów potwierdza, że na dworcach podróżni mają zapewniony dostęp do najpotrzebniejszych usług – dodaje.
Konkurencja nie śpi
Znaczenie takiej samoobsługowej sieci dostrzegła też konkurencja. Jak ustaliliśmy, Poczta Polska (PP) jeszcze w przyszłym roku chce zbudować sieć 500 automatów paczkowych. Jej strategia do 2020 r. zakłada, że liczba takich urządzeń sięgnie 1 tys. Z naszych informacji wynika jednak, że państwowy operator będzie chciał uruchomić taką liczbę terminali wcześniej, bo do końca 2017 r. PP szykuje się już do rozpisania przetargu na dostawę automatów. Może je kupić od dostawców z Litwy, Danii czy Estonii. Bierze nawet pod uwagę współpracę z InPostem. Prywatny operator chce zaoferować bowiem Poczcie odpłatny dostęp do swoich paczkomatów.
Pocztowcy stawiają jednak przede wszystkim na budowę własnej sieci. Może ona kosztować 60–100 mln zł. PP już zbudowała specjalny zespół, który pracuje nad projektem i pozyskuje pierwsze lokalizacje. Nie wyklucza również aliansu z duńskim SwipBox, konkurentem Integera, który właśnie wchodzi z ofertą do Polski.
Z propozycji Duńczyków skorzystał już DHL. Na bazie ich urządzeń międzynarodowy gigant kurierski postawił w naszym kraju pierwsze automaty. Na razie dostępne są w Warszawie, ale w najbliższych tygodniach pojawią się w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Trójmieście. Do końca roku w ramach pilotażu stanie ich kilkadziesiąt. Docelowo sieć ma objąć wszystkie większe miejscowości. – Polska to rozwijający się i obiecujący rynek e-commerce – mówi Tomasz Buraś, szef DHL w Polsce.
Boom na samoobsługę
Polski rynek e-commerce przeżywa prawdziwy boom, na czym zyskują paczkomaty. To jedna z najbardziej ekonomicznych i najwygodniejszych form dostawy towaru kupionego online. W 2014 r. liczba przesyłek przechodzących przez paczkomaty wzrosła o 440 proc. w stosunku do 2012 r. i o 90 proc. wobec 2013 r.
Integer ma już ponad 1,3 tys. takich maszyn, a do końca roku chce ich mieć w Polsce co najmniej 1,8 tys. Ustawia je również za granicą, w Europie, Azji i obu Amerykach.
Opinia
Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska
Sieć maszyn do odbioru i nadawania paczek to rozwiązanie testowane w wielu krajach. Tego typu maszyny mamy m.in. we Francji. W tym roku wprowadzimy je w krajach bałtyckich. W Polsce na razie nie chcę jednak realizować takiego projektu. Jeszcze nikt nie wymyślił, jak na takich urządzeniach zrobić marżę. Skrzynki paczkowe mogą być jedynie rozwiązaniem uzupełniającym ofertę. Nie jest to jednak rozwiązanie masowe. Nikt nie postawi ich na wsi czy w małym mieście. Skupiamy się na bardziej rozwojowym projekcie – sieci Pickup. To placówki znajdujące się w lokalach, w których mieści się już np. sklep, kawiarnia, fryzjer. Sieć ma liczyć 2,5 tys. punktów. Będzie gotowa już w połowie przyszłego roku.