Brytyjski koncern Marks&Spencer już w marcu wstrzymał dostawy do Rosji, ale sklepy pod jego marką nadal działały na terytorium Federacji Rosyjskiej. Spowodowane to miało być skomplikowanymi umowami franczyzowymi, które miały uniemożliwiać wycofanie marki. Rosyjskie sklepy Marks&Spencer obecne w tym kraju od 2005 roku zarządzane są przez turecką firmę FiBA, która pod marką koncernu prowadzi 48 sklepów i zatrudnia 1200 osób.

Marks&Spencer poinformował w środę, że udało się zakończyć negocjacje i całkowicie wycofa się z Rosji. Tym samym detalista dołącza do coraz dłuższej listy zachodnich firm, których marki znikają z rosyjskiego rynku. Podobne działania podjęły np. McDonald’s, Coca Cola czy Levi’s. Koncern twierdzi, że wycofanie się z Rosji oznacza dla niego 31 mln funtów straty.

Równocześnie Marks&Spencer poinformował o tym, że boryka się z rosnącymi kosztami żywności spowodowanymi globalnymi problemami z dostawami i niedoborem siły roboczej. Według informacji BBC problemem dla detalisty jest też rosnąca presja na ceny artykułów przemysłowych spowodowana rosnącymi kosztami produkcji i transportu oraz ciągłymi problemami z dostawami z Chin.

Czytaj więcej

Leroy Merlin ukrywał rosyjskie pochodzenie produktów? „To pomyłka pracownika”

Jednak wyniki M&S nie są najgorsze – w ciągu 12 miesięcy poprzedzających kwiecień 2022 firma odnotowała wzrost przychodów o 7 procent w stosunku do poziomu sprzed pandemii i osiągnęły one poziom 10,8 mld funtów. Szczególnie dobre wyniki zanotowała na sprzedaży odzieży i wyposażenia wnętrz w ramach e-sklepu – wzrosła ona o 55,6 proc. Jednak w sklepach sprzedaż tych artykułów spadła o 11 procent. Sprzedaż artykułów spożywczych wzrosła o 10,1 proc.

Eksperci uważają, że przeciętny klient Marks&Spencer jest mniej czuły na ceny niż przeciętny konsument, ale wciąż może zacząć oszczędzać na zakupach.