Na całym świecie występują problemy z łańcuchami dostaw – przyczyny tego stanu rzeczy są niejednorodne, kłopoty zaczęły się od pandemii, ale potem pojawiły się dodatkowe czynniki. W USA problemy napędzane są przez niedobory kontenerów i problemy energetyczne w Chinach (a do tego wciąż odczuwane są skutki przestojów w portach spowodowanych pandemią), a w Europie największe problemy występują w Wielkiej Brytanii, gdzie głównym „winnym” jest brexit i odpływ kierowców ciężarówek.

Detaliści i producenci muszą sobie jakoś radzić z problemem, jakim są opóźnienia w dostawach i rosnące koszty transportu morskiego. Wśród rozwiązań jest zamawianie znacznie większych zapasów niż wcześniej. A to może tylko dodatkowo nakręcać problem.

- Nagle detaliści i producenci składają zbyt wiele zamówień z powodów problemów z łańcuchami dostaw, a to prowadzi do jeszcze gorszego scenariusza – stwierdził w CNBC Jonathan Savoir, dyrektor generalny Quincus, firmy zajmującej się łańcuchami dostaw.

Czytaj więcej

Polski przemysł jest odporny na globalne zawirowania

Według Savoira, gromadzenie zapasów powoduje jeszcze większe ograniczenie możliwości przewozowych i nakręcają problemy. Zmiany w popycie u detalistów powodują zwiększanie problemów u hurtowników i producentów, a to z kolei nakręca problemu u dostawców surowców. Aktualnie z powodu problemów w łańcuchach dostaw zamówienia na surowce, części czy gotowe wyroby składane są wcześniej niż zwykle, co tworzy błędne koło nakręcające problem. Na końcu tego, według firmy RBC Wealth Managment mogą być zniekształcone prognozy popytu i niezrealizowane zamówienia.

Kryzys łańcucha dostaw uderzy, jak sądzą analitycy, we wzrost gospodarczy na całym świecie. Międzynarodowy Fundusz Walutowy już obniżył swoje prognozy podając jako jeden z czynników problemy logistyczne.