Olej rzepakowy stał się niemal bohaterem Twittera, tak jak kiedyś masło, którego cena szalała cztery lata temu – informuje serwis natemat.pl. Internauci wytykają prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że całkiem niedawno chwalił spadające ceny oleju. Niestety to już nieaktualne.

Za drogi olej rzepakowy odpowiadają rosnące ceny rzepaku – tłumaczą producenci. W porównaniu do ubiegłego roku rzepak podrożał niemal o 100 proc. W zeszłym roku producenci sprzedawali tonę za po 1600 zł, a teraz cena przekroczyła już barierę 3000 zł. Ceny zaczęły rosnąć na początku lata, w czerwcu na chwilę spadła do 220 zł za tonę, ale teraz znów rzepak jest po 3000 zł.

– Wszystko zwalane jest na cenę gazu. Czy tak jest? Nie potrafię odpowiedzieć. Ale jest wysoki popyt na olej wynikający ze spadków produkcji, ze ssania na rynku również paliwowego. W związku z tym zaczęto nam płacić coraz więcej. Kiedyś za taką magiczną cenę dla rzepaku uważaliśmy 2000 zł za tonę. A dziś ci, którzy kiedyś podpisali kontrakty na tę kwotę, to plują sobie w brodę powiedział natemat.pl Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, sam plantator rzepaku.

A olej rzepakowy, jak zwrócił uwagę na Twitterze Janusz Piechociński, jest podstawowym olejem spożywczym sprzedawanym w kraju i stanowi ok. 86-87 proc. rynku olejów butelkowanych.