Choć Polska od lat 90. jest jednym z głównym kierunków ekspansji marek handlowych, od odzieżowych po elektroniczne i kosmetyczne, a analitycy coraz częściej mówią o nasycaniu się rynku, lista chętnych do otwierania u nas sklepów jest długa.
Z badania firmy doradczej CBRE wynika, że w Europie Środkowo-Wschodniej tylko Bukareszt zebrał więcej wskazań niż Warszawa jako najbardziej atrakcyjne miejsce dla nowych inwestycji handlowych.
Warszawa górą
Według badania na Słowacji czy w Rumunii nowe inwestycje handlowe planowane są głównie w centrach handlowych. Natomiast w Polsce i Czechach widać większą równowagę pomiędzy takimi lokalizacjami i ulicami handlowymi.
– Do Polski wchodzą nie tylko marki spoza naszego regionu, ale też z Czech, Słowacji czy Ukrainy. Rynkowi przyglądają się bardzo zróżnicowane firmy. Zdecydowanie najwięcej z segmentu żywność i napoje – podaje polski oddział CBRE. Analitycy zwracają jednak uwagę, że polski rynek wzbudza stosunkowo małe zainteresowanie, w porównaniu z Czechami i Niemcami, marek wyżej pozycjonowanych.
W Polsce na korzyść Warszawy działa oczywiście najwyższy indeks siły nabywczej w porównaniu z innymi miastami i dlatego od niej marki rozpoczynają ekspansję. Jednak poza segmentem premium tak być nie musi – pokazała to choćby ekspansja niemieckiej sieci dyskontów odzieżowych Kik, która najpierw przez dwa lata uruchamiała sklepy w zachodniej części kraju, by dopiero w 2014 r. wejść na rynek stołeczny. W podobny sposób rozwijała się sieć Pepco.
Najpopularniejsze marki wybierają zwykle na debiut stolicę. Na taki krok niedawno zdecydowała się amerykańska sieć kawiarni Dunkin Donuts. Firma kilka lat temu wycofała się z Polski, teraz wraca, ma już w stolicy dwa lokale.
– Chcemy otworzyć kolejne, także w innych miastach – mówił podczas otwarcia Michael Motz, prezes Varsovia Food Company, która jest franczyzobiorcą Dunkin Donuts w Polsce. Firma podaje, że w ciągu siedmiu lat chce otworzyć ponad 40 kawiarni.
Obawy o podatek
Entuzjazm inwestorów w odniesieniu do polskiego rynku może jednak osłabnąć po wprowadzeniu w życie podatku obrotowego od sprzedaży detalicznej. Dodatkowe obciążenie na rzecz fiskusa może firmy zniechęcić.
– Mamy już negatywne sygnały ze strony zarządców oraz właścicieli obiektów handlowych. Obawiają się, że podatek uderzy w finanse całej branży, co ograniczy tempo ekspansji i liczbę nowych sklepów – mówi Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych. Takie podejście będzie też miał negatywny wpływ na rynek pracy i liczbę ofert zatrudnienia w branży.
– Firmom dopiero wchodzącym na rynek nie będzie się opłacało przekraczać np. liczby ośmiu sklepów skoro przekroczą pułap przychodów i zaczną podlegać opodatkowaniu obrotu. To efekt bardzo krótkowzrocznego podejścia rządu. Mamy nadzieję na daleko idące zmiany w projekcie – dodaje Radosław Knap.
Zmiany dotknąć mogą w zasadzie wszystkich segmentów rynku. Można się też spodziewać przyśpieszonej konsolidacji.
– Podatek osłabi branżę, a firmy pracujące na większych marżach będą mogły na osłabionym rynku wykorzystać siłę, można się spodziewać więcej przejęć, wyprzedawania majątku przez słabszych graczy – mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Opinia
Beata Kokeli, szef działu powierzchni handlowych CBRE
Nowe marki potrzebują potencjału sprzedażowego, duże miasta z wyższym indeksem siły nabywczej są na celowniku przy planowaniu strategii wejścia na nowy rynek. Planując je, najemcy patrzą na cały kraj, oceniając potencjał zakupowy, ale najważniejsze jest wypromowanie marki przy ograniczaniu ryzyka ewentualnej porażki. Podatek obrotowy już powoli zaczyna mieć znaczenie dla sklepów, w szczególności przy podejmowaniu decyzji związanych z nowymi lokalizacjami. Warunki komercyjne, które są negocjowane obecnie, coraz częściej muszą uwzględniać nowy koszt – a więc utrzymanie rentowności sklepu przy zakładanych obrotach jest nim obarczone. Pozostałe parametry kosztów stałych, takich jak czynsze, marże czy wynagrodzenia pracowników, muszą być bardziej elastyczne. Nie zawsze można podnosić ceny towarów – konkurencja nie będzie czekała.