Kilka dni temu w Lidlu klienci rzucili się na kurtki, które były tańsze tylko o kilkanaście złotych od podobnego asortymentu dostępnego, gdzie indziej.
- Ludzie, którzy o te kurtki walczyli nie zachowali się racjonalnie - ocenił Kraus .
- Tacy jesteśmy. Decyzje, które podejmujemy w życiu, również zakupowe, nie zawsze są podyktowane tylko chłodnymi kalkulacjami – dodał.
Coraz więcej sieci handlowych w Polsce w formie promocji wprowadza maskotki. Najbardziej znane są świeżaki z Biedronki. W sklepie z zabawkami można kupić podobne za niewielkie pieniądze.
- Przez internet świeżaki można kupić za 6-7 dol. z przesyłką do Polski. Jest ich dużo więcej do wyboru niż te, o które walczymy i zbieramy naklejki. Jednak to działa – stwierdził gość.
Wyliczył, że żeby dostać jednego świeżaka, trzeba wydać co najmniej 600 zł w jednej sieci handlowej.
- Dla porównania średnie miesięczne wydatki na jednego Polaka na żywność, bez alkoholu i papierosów, to ponad 200 zł. Cała rodzina musi wszystkie swoje pieniądze na jedzenie wydawać w tej sieci przez cały miesiąc, żeby mieć nadzieję, że ktoś wcześniej im tego świeżaka nie zwinie. Nie będzie to najtańsza maskotka, którą sprawi się dziecku - tłumaczył Kraus.
Gość przyznał, że pod względem organizacji i strategi, obie te promocje były bardzo dobrze przemyślane.
- Sieciom zależy, żebyśmy większość pieniędzy wydali w danej sieci. Arsenał metod, którymi sieci ze sobą walczą jest wykorzystany i szuka się nowych sposobów. Okazało się, że naklejki to był strzał w dziesiątkę – mówił.
Kraus podkreślił, że Polacy przeszli bardzo długą drogę w swoich zwyczajach zakupowych.
- Polacy są bardzo dobrymi klientami sklepów, bo mają wysoką inteligencję zakupową. Porównujemy ceny i jakość produktów. Generalnie dokonujemy dosyć racjonalnych wyborów – ocenił.
Zaznaczył, że nie kupujemy już najtańszych produktów.
- Chcemy wykonać dobrego wyboru, żeby mieć jak największą jakość za cenę, którą płacimy. Idziemy w kierunku balansu jakości i ceny – tłumaczył.
- Promocje również idą w tym kierunku – dodał.
Zaznaczył, że sklepy już coraz mniej zwracają naszą uwagę na najtańszy papier toaletowy czy najtańsze piwo.
- Bardziej chcą nam sprzedać paczkę produktów, które mają jakość akceptowalną przez klienta z jakimś rabatem cenowym – mówił.