– Zdajemy sobie sprawę, że inflacja znacznie przekracza długoterminowy cel inflacyjny Fedu wynoszący 2 proc. Trwa to od ponad pięciu lat. Utrzymujące się wysokie ceny stanowią obciążenie dla Amerykanów – mówił w środę wieczorem na konferencji po posiedzeniu Rezerwy Federalnej (FOMC) jej nowy prezes, Kevin Warsh.

Było to pierwsze posiedzenie Fedu pod jego przywództwem. Ze strony Warsha nie popłynęły jednak żadne radykalne słowa sugerujące wprowadzenie nowych narzędzi do walki z rosnącymi cenami.

Czytaj więcej

Szczyt NATO w Ankarze już bez złudzeń

Jakub Rybacki, analityk mBanku, w rozmowie z „Rz” nie spodziewa się jednak, że mając nowego szefa, FOMC drastycznie zmieni podejście do polityki pieniężnej.

– Inflacja faktycznie jest wyższa od celu, który przyjął Fed, ale to nadal nie są poziomy, które są bardzo mocno odczuwalne przez amerykańską gospodarkę. Wybicie inflacji ponad cel to efekt m.in. szoków energetycznych, które już będą ustępować. Raczej wszyscy spodziewamy się, że druga połowa roku i przyszły rok będą łagodniejsze, jeśli chodzi o ceny surowców – mówi Rybacki.

Dodaje, że te naturalne czynniki rynkowe będą sprzymierzeńcem FOMC w zbijaniu inflacji do celu.

Komunikacyjna rewolucja w Fedzie

Środowa decyzja dotycząca wysokości stóp procentowych znalazła się w cieniu pierwszej konferencji prasowej w wykonaniu Warsha. Tym bardziej, że sama decyzja okazała się zbieżna z oczekiwaniami rynku – Fed utrzymał stopy procentowe bez zmian (3,50–3,75 proc.). Analitycy skupili się więc na narracji, jaką przedstawił nowy szef Fed. Część polskich komentatorów uznało ją wręcz za przełomową, bo „pierwszy bankier USA” stawia na kompletną zmianę, jeśli chodzi o sposób komunikacji z uczestnikami rynku.

– Rynek miał sporo obaw i niskie oczekiwania wobec Warsha, jednak nawet i te niskie oczekiwania mogły okazać się za wysokie. Problemem w żadnym razie nie jest gołębi czy jastrzębi charakter nowego prezesa, problemem jest komunikacja – ocenia Kamil Szczepański, analityk rynków finansowych z XTB.

Dodaje przy tym, że Warsh „nie chce lub nie umie” komunikować się z mediami i rynkiem, co może stanowić problem, biorąc pod uwagę, że jest teraz jednym z najważniejszych ludzi w świecie finansów.

Podejście „forward guidance” odchodzi do lamusa

Warsh znany jest bowiem z dużej niechęci do stosowania polityki „forward guidance”, czyli publicznego ogłaszania zamiarów dotyczących kształtowania polityki pieniężnej. Takie podejście – stosowane przez lata w USA, ale także przez polską Radę Polityki Pieniężnej – sprawia, że przyszłe ruchy w poziomach stóp procentowych są mniej zaskakujące dla rynków. Inwestorzy i konsumenci mogą dzięki temu z pewnym wyprzedzeniem przygotować się do prawdopodobnego podnoszenia lub obniżania kosztów kredytów.

Czytaj więcej

Bank Anglii ujawnił, ile brexit kosztował brytyjską gospodarkę

Tymczasem Warsh twierdzi, że wysyłanie rynkowi wcześniejszych sygnałów ogranicza elastyczność Fed, bo nakłada na decydentów zobowiązania, które ci będą chcieli wypełniać, niezależnie od nowych danych ekonomicznych czy zmian w sytuacji geopolitycznej na świecie.

W ocenie Szczepańskiego, odejście od polityki „forward guidance” przyczyni się do większej zmienności na rynkach finansowych.

– To tworzy zagrożenia oraz systemowe wrażliwości, które od dawna nie istniały. Transmisja polityki monetarnej na rynek nie staje się bardziej efektywna, jedynie bardziej chaotyczna – zauważa analityk XTB.

W komunikacie prezesa Fedu Kevina Warsha zabrakło konkretów

Niechęć Warsha do komunikowania się z rynkiem potwierdza format sprawozdania po czerwcowym posiedzeniu Fedu. Dokument został istotnie skrócony, okazał się prawie trzykrotnie krótszy niż poprzednie.

Jak zauważają analitycy mBanku, treść koncentruje się niemal wyłącznie na opisie bieżącej sytuacji gospodarczej, a brakuje w nim szerszego omówienia implikacji dla polityki pieniężnej. Widać wyraźnie, że od teraz FOMC skupiać się będzie na bieżących, a nie przyszłych ocenach koniunktury w pierwszej gospodarce świata.

Przyznał to zresztą sam Warsh, który choć podkreślił konieczność sprowadzenia inflacji do poziomu 2 proc., to zaznaczył, że kolejne decyzje dotyczące stóp procentowych będą w pełni zależne od napływających danych.

Również Rybacki zauważa, że w komunikacie z minionego posiedzenia Fedu nie ma konkretów, a jedynie ogólnikowe komentarze.

– Wszystko wskazuje na to, że ewentualne ruchy na stopach w najbliższych miesiącach raczej będą umiarkowane. Wątpię, żeby Fed wprowadzał teraz bardziej agresywną politykę, tym bardziej że głosy w Fedzie są mocno podzielone na frakcje jastrzębi i gołębi. Zmiana na stanowisku przewodniczącego FOMC niewiele w tej kwestii zmienia – mówi nam Rybacki.

Zmiany w USA bez wpływu na percepcję RPP

Pytany, czy zastąpienie Jerome’a Powella przez Kevina Warsha będzie miało jakikolwiek wpływ na działania Rady Polityki Pieniężnej lub na kurs USD-PLN, Rybacki ocenia, że ten wpływ będzie niezauważalny.

– Poziom stóp w Polsce jest zbliżony do poziomów w USA, ale RPP nie podąża za decyzjami zza oceanu. Jeśli już, to benchmarkiem dla nas powinna być polityka pieniężna Europejskiego Banku Centralnego – zauważa.

Dodaje, że kurs dolara wobec złotego nie zareagował na zmianę szefa Fed ani na jego wypowiedzi ze środowej konferencji.

– Wydarzenia wokół Fedu raczej nie są obecnie odczuwalne na dolarze. Dużo większe zamieszanie wprowadził konflikt irański. W kolejnych miesiącach też nie spodziewam się, żeby decyzje Fedu czy wypowiedzi Warsha miały znacząco zmieniać relacje dolara do złotego – wskazuje w rozmowie z „Rz” ekonomista mBanku.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy kurs dolara porusza się w widełkach 3,5–3,7 zł.