Sprawa migracji wzbudza w ostatnim czasie niezwykle wiele emocji. Jest to między innymi efekt afery wizowej i obaw związanych z niekontrolowanym napływem imigrantów do Polski. Dodatkowe emocje wzbudziła zapowiedź zawieszenia przez Polskę prawa azylowego.
Czytaj więcej
Donald Tusk na sobotę zapowiedział prezentację polskiej strategii migracyjnej. Polski biznes nie ma wątpliwości, jak powinna ona wyglądać.
Polsce niezbędna jest strategia migracyjna, aby podtrzymać szybki rozwój pomimo pogarszającej się demografii. Procesy demograficzne i gospodarcze, powodują, że nie możemy się zamknąć na imigrantów zarobkowych. Ich napływ jest jednym z czynników łagodzących brak pracowników. Piszemy o tym w raporcie Towarzystwa Ekonomistów Polskich „Polityka migracyjna - międzynarodowe doświadczenia i rekomendacje dla Polski”, który stanowił część szerszego opracowania Pracodawców RP pt. „Imigracje – ratunek dla gospodarki i korzyści społeczne”.
Wraz z dr Dorotą Kałużą-Kopias, dr Kamilą Schöll-Mazurek oraz dr Oleną Shelest-Szumilas podkreślamy, że w najbliższych latach polski rynek pracy będzie potrzebował napływu nowych pracowników. Bez radykalnych działań, w latach 2025-2030 imigracja może zmniejszyć deficyt pracowników tylko o 20-30 procent (warto zauważyć, że sektory, w których będzie występował deficyt, są zdominowane przez mężczyzn). Konkurencja o pracowników w regionie Europy Wschodniej rośnie, a zasoby siły roboczej z tego obszaru stają się coraz bardziej ograniczone.
Polska od wybuchu wojny na Ukrainie przekształciła się z kraju, z którego wyjeżdżano, w kraj przyjmujący imigrantów. Ten fakt jest wypadkową sytuacji geopolitycznej i szczęśliwego przypadku, że kilka lat wcześniej rząd PO-PSL z myślą o pracownikach sezonowych w rolnictwie, umożliwił pracę cudzoziemców z sześciu bliskich Polsce krajów w oparciu o oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi. Oparciu tego systemu o firmy, zawdzięczamy niebywale wysokie stopy zatrudnienia migrantów z Ukrainy w Polsce. Gdyby nie ich napływ, polski rynek pracy stanąłby w obliczu poważnych trudności, w tym większego spowolnienia gospodarczego.
Ukraińcy to specyficzna grupa imigrantów, która wybiera pracę w Polsce nie tylko ze względów ekonomicznych. Ważne jest także podobieństwo języków, które umożliwia komunikowanie się już po kilku tygodniach, oraz bliskość geograficzna, która ułatwia częstsze kontakty z rodziną. Oczywiście znaczenie mają też wyższe niż w Ukrainie zarobki oraz uproszczone przepisy umożliwiające łatwiejszy dostęp do rynku pracy.
Nie wiemy jednak, jakie decyzje ta grupa pracowników będzie podejmowała w przyszłości, zwłaszcza gdy skończy się wojna. To ważne, bo w skali globalnej nasz kraj nie jest atrakcyjnym celem dla imigrantów. W tegorocznej projekcji demograficznej ONZ Polska w perspektywie 2100 ma ujemny bilans migracyjny – znowu więcej naszych rodaków wyjeżdża niż osiedla się imigrantów. Z perspektywy wielu z nich Polska często pełni rolę kraju tranzytowego, a zainteresowanie pracą u nas wykazują głównie osoby o mniejszych wymaganiach. Dlatego potrzebujemy mądrej polityki migracyjnej, która ułatwi nam konkurowanie o migrantów.
Pamiętajmy przy tym, że procesy migracyjne mają pewną inercję, co oznacza, że efekty podejmowanych działań są widoczne z opóźnieniem, a ich pełna kontrola jest trudna. Działania w ramach prowadzonej polityki migracyjnej powinny więc uwzględniać trzy perspektywy: imigranta, kraju przyjmującego imigrantów, wreszcie perspektywę przedsiębiorców. Pogodzenie tych trzech punktów widzenia jest trudne, ale w dłuższej perspektywie możliwe do realizacji.
Chcąc skutecznie zarządzać migracją, musimy prowadzić wiele działań, ale na samym początku potrzebne są przede wszystkim informacje. Niezbędne jest gromadzenie wiarygodnych danych o imigrantach. Temu służą podejmowane kroki ku integracji baz danych.
Kluczowym elementów jest też polityka integracji imigrantów ze społeczeństwem. Zamknięcie się na ich napływ nie jest realne, jak również nie jest w naszym interesie z powodu procesów demograficznych i przyszłych zmian na rynku pracy. Niestety, do tej pory mieliśmy do czynienia z brakiem spójnej polityki integracyjnej. Prowadzone działania były fragmentaryczne i skupiały się na pojedynczych aspektach migracji.
Integracja imigrantów z lokalnymi społecznościami to dostęp do usług publicznych, edukacji, służby zdrowia - na uczciwych, a nie preferencyjnych warunkach. Nie powinniśmy zapominać o takich sprawach jak finansowanie kursów języka polskiego, czy wreszcie ustalenie jasnych procedur i warunków uzyskiwania obywatelstwa.
Ważną rolę w integracji powinny odgrywać samorządy, choć w tym miejscu pojawia się pytanie o ich odpowiednie finansowanie. Polityka migracyjna powinna dążyć do przekształcania imigracji krótkoterminowej w długoterminową, co sprzyjałoby m.in. łączeniu rodzin i zmianie nastawienia imigrantów z pracy tymczasowej na stałą. Taka polityka byłaby korzystna z perspektywy pracodawców, ponieważ imigranci mając pewność, że pozostaną w Polsce na stałe zyskaliby silny bodziec do inwestowania w umiejętności potrzebne naszej gospodarce.
Zamiast naśladować politykę migracyjną innych krajów lub kompletnie zamykać się na imigrantów, Polska powinna poszukiwać konstruktywnych rozwiązań, między innymi odnoszących się do zwiększania przejrzystość polityki wizowej, a także działań wspierających pracodawców w rekrutacji specjalistów. Część proponowanych rozwiązań przedstawiliśmy zarówno w cytowanym wcześniej raporcie, jak i podczas debaty TEP i „Rzeczpospolitej” „Migracje – problem czy wyzwania dla Polski?”. Temat polityki migracyjnej wzbudza wiele emocji, ale dobrze zaplanowany proces zarządzania procesem migracji może przynieść korzyści zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa, jak i stabilnego wzrostu gospodarczego.