Dzieje się tak, bo Rosjanie nadal mają wiernych przyjaciół. Dzięki nim na rynek rosyjski trafiają bardzo wrażliwe artykuły i komponenty.
„Największymi pośrednikami są Turcja. Armenia, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Kirgistan" — pisze w „Moscow Times" Aleksandr Koriandyr z Carnegie Endowment for International Peace (CEPA). Eksport do Chin nie jest brany pod uwagę, ponieważ wymiana handlowa UE z tym krajem jest tak ogromna, że wszelkie zmiany związane z Rosją nie są widoczne w danych.
To dlatego unijne firmy powinny się zainteresować nagłymi wzrostami zamówień z krajów, które dotychczas nie były ich klientami.
Czytaj więcej
Rząd brytyjski prowadzi w tej chwili 37 śledztw w sprawie łamania antyrosyjskich sankcji przez firmy tego kraju. Spośród nich tylko jedna została u...
Gwałtowny wzrost eksportu generatorów do Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Jak wynika z danych Eurostatu unijny eksport do Rosji np. w czerwcu 2-24 był wart 2,4 mld euro. Czyli jedną trzecią tego, co zanotowano w tym samym miesiącu 2021 roku. Był też najniższy od roku 2003. Najbardziej spadły dostawy maszyn i części zamiennych do nich i warte były jedną dziesiątą tego, co w 2021 (spadek z 3,5 mld euro do 365 mln).
Tymczasem firmy unijne zanotowały gwałtowny wzrost popytu na takie same towary z krajów trzecich, które ich wcześniej nie kupowały.
Na przykład unijny eksport generatorów prądotwórczych do Rosji w czerwcu 2024 miał wartość 30 tys. euro. Przed inwazją w tym samym miesiącu — 35 mln euro.
Ale w tym samym czasie Turcja zwiększyła import generatorów o 42 proc. do 48,6 mln euro. Jeszcze większe zapotrzebowanie na generatory zgłosiły firmy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tym wypadku popyt wzrósł pięciokrotnie do 54,8 mln euro. Czy powodem takiego wzrostu były wyższe ceny? Wątpliwe.
Czytaj więcej
Koncern Unilever, właściciel marek takich jak Dove i Hellmann’s, poinformował, że sfinalizował sprzedaż swojego rosyjskiego biznesu firmie Arnest G...
Azerbejdżan i Kirgistan kupują wyposażenie nawigacyjne dla statków
Inny artykuł, który unijne firmy sprzedawały Rosjanom, to komponenty i części zamienne do samolotów. W 2021 roku Rosjanie kupili ich za 13 mln euro. W tym roku Rosjanie oczywiście nie kupili z tej branży nic, bo nie pozwalają na to sankcje. Tymczasem ZEA zwiększyły ten import pięciokrotnie do 23,6 mln euro, a Turcja o jedną trzecią do 12,7 mln euro.
Ale jeszcze ciekawiej wyglądają zakupy Ormian i Kirgizów, którzy w tym roku nagle zaczęli kupować wyposażenie nawigacyjne dla statków morskich. W styczniu 2024 Kirgistan zapłacił za te instrumenty milion euro, a Armenia aż o 6,5 mln euro. To bardzo ciekawe zakupy, bo ani jeden, ani drugi kraj nie mają dostępu do morza.
Sankcje utrudnią reeksport
Dlatego właśnie 14. pakiet antyrosyjskich sankcji z czerwca 2024 został tak pomyślany, aby utrudnić przyjaciołom Rosji reeksport kupowanych na zachodzie towarów.
Bruksela zobowiązała teraz firmy unijne, gdy sprzedają jakieś artykuły, zrobiły wszystko, co tylko jest możliwe i zlokalizowały końcowego odbiorcę swojego towaru. Chodzi tu zwłaszcza o artykuły podwójnego zastosowania, bądź zaawansowane technologicznie.
Czytaj więcej
Kreml ukrył za granicą około 180 mld nigdzie niezarejestrowanych dolarów. Są poza zasięgiem sankcji. Nikt nie wie, gdzie się znajdują.
UE nie jest w tej sprawie bezradna
Bruksela już teraz ma instrumenty nacisku na firmy, aby postępowały zgodnie z obowiązującym prawem. Te, które nie stosują się do obowiązujących zasad mogą drogo za to zapłacić. Sądy mogą na nie nałożyć kary, a odpowiednie instytucje wycofać licencje eksportowe. I nie chodzi tutaj wyłącznie o sprzedaż firmom żyjącym z reeksportu do Rosji, ale i takie, które nie dość starannie sprawdziły końcowego odbiorcę. Te nowe zarządzenia wejdą w życie 25 grudnia 2024 roku.
Lepiej, ale nie idealnie. Amerykanie pokazali, co można zrobić
Nieoficjalnie urzędnicy w Brukseli przyznają, że nowe prawo nie będzie wystarczające, aby całkowicie wstrzymać reeksport do krajów trzecich. Generalnie całego reeksportu się nie zatrzyma, ale można zrobić naprawdę dużo jeśli chodzi o handel w branży zbrojeniowej.
Stany Zjednoczone rozwiązały ten problem łatwo i bezpardonowo nakładają sankcje i kary na tych wszystkich, którzy łamią obowiązujące prawo.
I na przykład dzięki temu rosyjskie firmy nie są już w stanie finansować swoich zakupów za pośrednictwem dużych banków w Turcji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, bądź w Chinach. Muszą więc korzystać z małych instytucji finansowych w krajach trzecich. Takich, które nie obawiają się sankcji amerykańskich. Tyle, że małe banki nie zawsze są wiarygodne, a często ich usługi są znacznie droższe, niż w dużych instytucjach finansowych. Rosjanie korzystają także z kryptowalut bądź płacą złotem.
Czytaj więcej
W krajach Unii działa 45 tysięcy firm, które w 40 proc. i więcej należą do Rosjan. Unia Europejska zaostrza nad nimi kontrolę.
Nie trzeba będzie długo czekać, a na rynku znajdą się nowe rozwiązania
Pojawią się nowi pośrednicy, którzy zajmą się wszystkimi formalnościami, z odprawą celną włącznie. To jednak musi potrwać i spowoduje, że zrobi się drożej, czas dostaw się wydłuży, a na rynku pojawią się braki, zaś ryzyko w takim biznesie gwałtownie wzrośnie.
„Nie ma jednak żadnego mechanizmu, który byłby w stanie całkowicie wstrzymać eksport obłożonych sankcjami towarów do Rosji. Do tego niezbędne byłoby całkowite embargo, które byłoby w pełni przestrzegane.
Zachód nie jest jeszcze gotowy na takie posunięcie. Nie jest nawet skłonny, aby w przypadku krajów trzecich, których firmy łamią sankcje, wprowadzić ograniczenia eksportowe. Bo to z kolei złamałoby zasady wolnego handlu" — pisze Aleksandr Koriandyr.
W tej sytuacji – jego zdaniem — i Waszyngton i Bruksela mogą jedynie zwiększyć kontrolę eksportową. Tak, aby Rosjanie nie byli w stanie kupić najpotrzebniejszych towarów, zwłaszcza tych, które pomagają w prowadzonej wojnie.