Gość przyznała, że gospodarka francuska jest mocno dotknięta przez pandemię. - Od 1 lutego weszły w życie kolejne restrykcje, związane m. in. z zamknięciem galerii handlowych. Na szczęście gospodarkę francuską w grudniu pociągnęła do góry konsumpcja. Przed świętami wszyscy wydawali pieniądze. W styczniu już konsumpcja znacząco spadła - mówiła Constant.
Od kilku tygodni we Francji obowiązuje godzina policyjna.
- Wszystkie transakcje po godzinie 18 zamierają. Wzrosły działania sklepów internetowych, ale nie zastępują one wydatków, które były wykonywane w tradycyjnym handlu. Mocno ucierpiały usługi. Trochę lepiej jest z przemysłem, w miarę działa – oceniła gość. - Generalnie, gospodarka francuska odczuwa spory spadek – dodała.
Gastronomia i turystyka
Hotele, pensjonaty czy sanatoria są pozamykane. - Te sektory najmocniej odczuły pandemię. Turystyka stanowi wysoki procent przychodów we francuskiej gospodarce. Sektor turystyki związany ze sportami zimowymi mocno cierpi - mówiła Constant.
W Polsce sprawdziło się wydawanie potraw na wynos. We Francji nie cieszy się to zainteresowaniem. - Bardzo dużo lokali gastronomicznych musi się zamykać – zaznaczyła gość.
Stwierdziła, że pomoc ze strony państwa dla gastronomii i hotelarstwa jest niewystarczająca. - Podobnie jak w Polsce, we Francji słychać głosy, że pomoc udzielana przez państwo nie wystarcza, żeby przetrwać. Gastronomia nie funkcjonuje od roku. Takie firmy nie są w stanie tyle przetrwać – mówiła.
Constant zdradziła, że nie zaobserwowała protestów przedsiębiorców na taką skalę jak w Polsce. - Pomimo, że Francja lubi strajkować i protestować, tym razem poddaje się reżimom narzuconym przez prezydenta. Oczywiście zdarzają się przypadki naruszeń, ale nie jest to ruch zorganizowany, nie jest to rozpowszechnione działanie – zaznaczyła.