Nowe prawo wodne ma wejść w życie od stycznia 2018 r.
- Jest to dokument, który kończy proces transpozycji prawa europejskiego, zwłaszcza w części mówiącej o tym, że każdy korzystający z wody powinien ponosić opłaty za jej korzystanie - mówił Gawłowski.
Ocenił, że problemem jest, iż prawo krajowe stanowi jaki system poboru jest wprowadzany.
- Prawo wodne było przez lata tak często nowelizowane, że potrzebny jest jeden spójny dokument pokazujący wszystkie aspekty korzystania z wody – ocenił gość.
Wyjaśnił, że do tej pory w Polsce były 3 grupy zwolnione z wszelkich opłat (wytwórcy energii elektrycznej, rolnicy, producenci ryb).
- Dla innych grupy opłaty będą podwyższane. W większości, za wodę i inne dobra, które powstają dzięki korzystaniu z wody, będziemy płacić więcej – tłumaczył.
Gawłowski podkreślił, że prawo wodne najbardziej uderzy w energetykę.
- Szacuje się, że energetyka będzie musiała ponieść dodatkowe koszty korzystania z wody na poziomie ok. 4 mld zł. Zostanie to przeniesione na cenę energii elektrycznej – prognozował.
- Wytwórcy napojów będą płacić znacząco więcej, bo cena dla nich rośnie o 3000 proc. - dodał.
Gość zaznaczył, że te ogromne podwyżki mają pokryć koszty nowego tworu, który jest tworzony w ramach ustawy.
- Powstanie przedsiębiorstwo Wody Polskie, które będzie zatrudniać ludzi pracujących do tej pory w Regionalnych Zarządach Gospodarki Wodnej, Wojewódzkich Zarządach Melioracji Urządzeń Wodnych i Starostwach Powiatowych. Ten moloch będzie zarządzał wszystkimi wodami w Polsce. Będzie on kosztowny i mało efektywny. Opłaty wystarczą na utrzymanie administracji, ale pewnie braknie pieniędzy na jakiekolwiek działania dotyczące wody – ocenił.
W Polsce brakuje wody
Gawłowski przypomniał, że w przeliczeniu na 1 Polaka, mamy mniej wody do dyspozycji niż np. 1 Egipcjanin.
- To jest dla nas poważne ostrzeżenie. Musimy zastanowić się jak szanować wodę w Polsce i jak wodę retencjonować. Poważnym wyzwaniem jest budowa całego systemu zbiorników, które będą gromadzić wodę na czasy, kiedy będzie jej brakować – mówił.
- Wolałbym, żeby pieniądze pochodzące z opłat były przeznaczane na realizację inwestycji hydrotechnicznych. Niestety one zostaną w większości przejedzone – dodał.
Odwrót od odnawialnych źródłach energii
Gawłowski zaznaczył, że specjaliści mówią, iż ustawa o odnawialnych źródłach energii pogrzebie branżę.
- Branża dostała mocno w kość już na początku kadencji. Dodatkowo cena zielonego certyfikatu znacząco spadła. Dzisiaj rząd wykonuje kolejny zamach na energetykę odnawialną w Polsce. Widać, że rząd nie kocha odnawialnych źródeł energii – ocenił gość.
- Rząd zlikwidował zasadę, która była w poprzedniej ustawie. Dotyczyła polityki prosumenckiej, czyli wytwarzania energii na własne potrzeby z możliwością odsprzedaży nadwyżki. Był to bardzo silny instrument prorozwojowy na rzecz energetyki obywatelskiej – dodał.
Ocenił, że wspieranie węgla i wielkich zakładów energetycznych, na końcu uderzy nas bardzo mocno po kieszeni.