Koalicja Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Zielonych i Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) w środę przedstawiła liczącą 177 stron umowę koalicyjną. Dokument precyzuje m.in., co nowy rząd chce osiągnąć w energetyce kraju i jak zamierza zmienić politykę energetyczną własną i Unii. Według umowy w Niemczech królować będzie energetyka odnawialna.

Czytaj więcej

Nowy niemiecki rząd na drodze do zielonej transformacji

W 2023 r. w życie wejdą przepisy nakładające obowiązek montażu fotowoltaiki na nowych budynkach. Jako pierwsza takie regulacje wprowadza Dolna Saksonia. Władze landu ustanowiły obowiązek montażu paneli na nowych budynkach niemieszkalnych, których dach ma powierzchnię większą niż 75 mkw.

Pełną parą do OZE

Panelami będzie trzeba pokryć co najmniej 50 proc. tej powierzchni. Natomiast wszystkie budynki, w tym mieszkalne, muszą być projektowane w taki sposób, by można na nich było w przyszłości zamontować panele.

Koalicjanci podkreślili też w swojej umowie dążenie przyszłego rządu do zróżnicowania źródeł i dróg dostaw surowców energetycznych. „Zamierzamy zdywersyfikować dostawy energii w Niemczech i Europie" – podkreślono.

Przyszły rząd Niemiec zobowiązuje się do „rozbudowy sieci źródeł odnawialnych i tworzenia nowoczesnych elektrowni gazowych, aby zaspokoić rosnące w nadchodzących latach zapotrzebowanie na energię elektryczną po konkurencyjnych cenach".

Partie koalicyjne potwierdziły swoje zaangażowanie w cel główny, jakim jest wycofywanie się Niemiec z energetyki węglowej do 2030 r. Dziś Niemcy są największym importerem węgla w Europie, a kupują go głównie z Rosji. W dokumencie koalicjanci piszą, że elektrownie opalane gazem ziemnym powinny być budowane w technologiach neutralnych dla klimatu.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ

Koalicja docenia też znaczenie paliwa wodorowego. „Importując wodór, weźmiemy pod uwagę wpływ na klimat i zapewnimy uczciwe konkurencyjne środowisko dla naszej gospodarki". Z punktu widzenia SPD, Zielonych i FDP dostępność infrastruktury dla odnawialnych źródeł energii i odbioru wodoru jest „warunkiem europejskiej konkurencyjności w XXI wieku".

„Będziemy regularnie ponownie sprawdzać bezpieczeństwo dostaw i szybkość ekspansji źródeł odnawialnych" – mówi porozumienie koalicyjne. Neutralność klimatyczną Niemcy mają osiągnąć do 2045 r. Nowy rząd – podobnie jak poprzedni, kierowany przez Angelę Merkel – wyklucza powrót do energetyki jądrowej. Tym samym proces zamykania niemieckich siłowni atomowych nie zostanie przerwany.

Na drugim planie

W dokumencie koalicjanci nie wspominają o najgorętszym energetycznym temacie ostatnich tygodni – Nord Stream 2. Przyszłość gotowej inwestycji leży teraz w rękach Federalnej Agencji Sieciowej. Rząd Merkel poparł przyznanie Rosjanom certyfikatu.

Teraz może się to zmienić. Zdanie z umowy koalicyjnej o tym, że „w przypadku projektów energetycznych, w tym w Niemczech, obowiązują przepisy UE", może się okazać kluczowe, by zablokować pełną przepustowość gazociągu. Także zapowiedź ponownego sprawdzenia bezpieczeństwa dostaw nie brzmi dla Rosjan i ich koalicjantów dobrze.

Brak zapisów o NS2 świadczy o braku porozumienia w tej sprawie. SPD popierała realizację projektu, a były kanclerz Gerhard Schröder robił to otwarcie. Wdzięczni Rosjanie ulokowali go po odejściu z urzędu na dochodowych stanowiskach w swoich energetycznych spółkach. Niemiec jest m.in. szefem rady dyrektorów Rosnieftu oraz Nord Stream.

Zieloni i FDP wypowiadali się od początku przeciw budowie dwóch dodatkowych nitek gazociągu północnego, a przynajmniej za moratorium na tę inwestycję. Widać, że ten kontrowersyjny temat został zepchnięty na dalszy plan rozmów koalicyjnych.