Polska nie przedstawiła na szczycie klimatycznym żadnych nowych zobowiązań klimatycznych, podkreślając jednocześnie, że jej wkład w ograniczenie emisji CO2 odzwierciedlony jest w stanowisku Unii Europejskiej i poprzestaniemy na przyczynianiu się do osiągnięcia celów całej Wspólnoty.

Czytaj więcej

Michał Niewiadomski: Klimatyczna ucieczka w przód

Warszawa uważa, że jako kraj członkowski Unii Europejskiej przedstawiła już swoje zobowiązanie, czyli obietnicę osiągnięcia neutralności do 2050 r. oraz ograniczenia emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. w ramach całej UE. Elementem realizacji tego celu jest pakiet klimatyczny Fit for 55.

– W tym momencie jesteśmy na etapie prac dotyczących poszczególnych rozwiązań w ramach Fit for 55 – mówi „Rzeczpospolitej" wiceminister klimatu i środowiska Adam Guibourgé-Czetwertyński. Tyle że podczas uzgadniania wspólnego stanowiska na szczyt klimatyczny, na ostatniej sesji Rady Europejskiej, Polska zabiegała, aby ten sam pakiet odłożyć w czasie lub złagodzić jego zapisy. W Glasgow premier Mateusz Morawiecki poprzestał na podkreślaniu wagi sprawiedliwej transformacji.

Fotowoltaika i elektromobilność

Szef rządu podczas swojego wystąpienia akcentował rolę OZE w transformacji energetycznej w Polsce. – OZE pozwolą stworzyć 300 tys. nowych miejsc pracy w Polsce – dowodził. Dodał też, że OZE tworzą możliwości produkcji czystej energii. Tu za przykład posłużyła szybko rozwijająca się w Polsce fotowoltaika, której udział w produkcji energii rośnie rok do roku o 200–250 proc.

Z kolei wiceminister klimatu i środowiska Adam Guibourgé-Czetwertyński w rozmowie z nami użył przykładu rozwoju sektora elektromobilności w Polsce i produkcji autobusów elektrycznych. Tu nasza pozycja się umocniła: jeśli polskie fabryki odpowiadały w 2017 r. za 10 proc. eksportu unijnego, to w 2020 r. było to już 46 proc. – Oznacza to, że Polska stała się największym eksporterem autobusów elektrycznych w UE – kwitował.

Niepewność polityki wewnętrznej

Osiągnięcie neutralności klimatycznej jest wyzwaniem o różnej skali dla poszczególnych krajów. Na forum światowym nikt już nie dyskutuje z koniecznością odchodzenia od paliw kopalnych, ale są głosy podważające tempo tego procesu. Zdaniem Magdaleny Maj, kierownik zespołu energii i klimatu w Polskim Instytucie Ekonomicznym, stanowisko Polski jest nadal niepewne i trudne do określenia w kontekście ostatnich zmian ministerialnych. – Mamy podobną drogę do przejścia, jak w przeszłości wspomniana Wielka Brytania. Różnica w podejściu innych gospodarek, które przeszły transformację, polegała na posiadaniu w ogólnych założeniach społeczno-politycznego konsensusu co do kierunku zmian. U nas przy okazji różnych wydarzeń, jak choćby ostatnie szoki cenowe na rynku paliw, pojawiają się głosy podważające tempo czy w ogóle sens dekarbonizacji – twierdzi Maj.

Czytaj więcej

COP26: Bezczynność doprowadzi do katastrofy
Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Polska wraz z grupą państw Europy Wschodniej, zachęcona ostatnimi komentarzami przewodniczącej Komisji Europejskiej, może opowiadać się za zwiększeniem roli energetyki jądrowej i gazu jako paliwa przejściowego. Szansę na transformację odzwierciedla też wskaźnik Światowego Forum Ekonomicznego. – W rankingu „Energy Transition Index" co roku pniemy się w górę, jednak jesteśmy nadal na ostatnim miejscu w krajach UE i na 62. miejscu spośród 115 uwzględnionych krajów. Z taką pozycją trudno będzie podpisywać dalsze porozumienia – ucina Maj.

Bolączki transformacji

Podstawową bolączką polskiej transformacji jest brak alternatywy dla węgla kamiennego i brunatnego. Udział węgla w produkcji energii elektrycznej wynosi 70 proc. Polska chce stopniowo odchodzić od węgla do 2050 r., a rolę węgla ma przejąć atom i gaz – a także OZE, głównie morska energetyka wiatrowa. Problem polega jednak na tym, że o ile to trzecie źródło energii w Polsce jest na klarownej ścieżce rozwoju, o tyle w przypadku atomu i gazu przyszłość jest pełna niewiadomych. Pierwsza elektrownia jądrowa miałaby być gotowa za 12 lat, tymczasem Polska nadal nie ma wybranej lokalizacji ani technologii. Ma to nastąpić dopiero w przyszłym roku.

Czytaj więcej

Czy tegoroczny COP26 powstrzyma globalne ocieplenie?

Podobnie jest w przypadku elektrowni gazowych. Nadal brakuje dostatecznej liczby projektów, które pozwalałyby szybko zastąpić wysłużone elektrownie węglowe. Sytuację może zmienić Fundusz Transformacji Energetyki. W przyszłym roku środki pochodzące ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 mają zasilić modernizację sektora. Tylko w tym roku polski budżet może zarobić na sprzedaży uprawnień ponad 20 mld zł.