O wiele spokojniej przebiegała sesja w Hongkongu. Indeks Hang Seng wzrósł w ciągu niej o 0,17 proc. Na innych rynkach azjatyckich dominowały spadki. Japoński indeks Nikkei 225 stracił 1 proc., tajwański Taiex spadł o 1,2 proc. a indyjski Sensex zniżkował o 2 proc. W Europie część indeksów lekko traciła po południu a część umiarkowanie zyskiwała.
- O ile głębokość przeceny na chińskim rynku zdominowała wiadomości w poniedziałek, to dosyć płaski handel w Hongkongu potwierdza naszą tezę, że przebieg sesji w Chinach reprezentuje "doganianie" przez chiński rynek innych rynków. Naszym zdaniem skala wyprzedaży wydaje się być mniejsza od "niedźwiedzich scenariuszów" sprzed otwarcia rynku - twierdzi Mark Haefele, dyrektor inwestycyjny w UBS Global Wealth Management.
Do silnej przeceny na chińskich giełdach doszło pomimo tego, że Ludowy Bank Chin ogłosił w niedzielę wpompowanie 1,2 bln juanów (173 mld USD) płynności na rynki. Chiński bank centralny niespodziewanie obciął również swoją siedmiodniową stopę dla transakcji odwróconego repo (zakupu aktywów od banków w trakcie aukcji ze zobowiązaniem do ich odsprzedaży) o 10 pb do 2,4 proc. i czternastodniową stopę tenor z 2,65 proc. do 2,55 proc.
- To raczej okaże się niewystarczające, by zapobiec silnemu spowolnieniu ożywienia w I kw. i władze będą musiały zrobić więcej, ale na razie to pokazuje, że rynki nie będą pozostawione same sobie – ocenia Konrad Białas, ekonomista TMS Brokers.
- Ludowy Bank Chin obniżył stopy, którymi obciąża banki za krótkoterminową płynność. Biorąc pod uwagę zwiększające się skutki epidemii koronawirusa, spodziewamy się dalszych cięć w nadchodzących miesiącach. To drugie cięcie tych stóp w tym cyklu luzowania. Do pierwszego, wynoszącego 5 pb, doszło w poprzednim kwartale - przypomina Julian Evans-Pritchard, senior China economist at Capital Economics.
"Bank centralny potrzebować wtłoczyć w tym tygodniu jeszcze więcej płynności na rynki, by uspokoić nerwy inwestorów" - uważają analitycy singapurskiej firmy DBS Securities.
Skutki epidemii koronawirusa dla chińskiej gospodarki będą bardzo poważne w pierwszym kwartale. "Wielu pracowników nie wróci do pracy przed 9 lutego, więc przestoje w produkcji będą większe niż się spodziewano. Nadchodzące dane gospodarcze będą nadal skłaniały władze do podejmowania więcej działań mających złagodzić negatywne skutki epidemii koronawirusa na gospodarkę" - piszą analitycy Citigroup. Ich zadniem dotychczasowe działania władz nie złagodzą hamowania gospodarki w pierwszym kwartale. Ekonomiści Goldman Sachs przewidują zaś, że wzrost PKB Chin zwolni z 6,1 proc. w 2019 r. do 5,5 proc. w 2020 r.