Miejscowi gracze, tacy jak Wiktor Bark, zarządzający z Alfa Capital, twierdzą, że zmiana systemu wykorzystywanego od 1997 roku tylko spowolniła transakcje. - Nie rozumiem, kto ma z tego jakąś korzyść - przyznaje menedżer, któremu klienci powierzyli w zarządzanie 2,8 miliarda dolarów. Uważa, że zmiana skomplikowała rozliczenia i księgowanie.

Także Siergiej Łukianczykow, szef handlu akcjami w Aton Capital , twierdzi, że nowy „zachodni model" stwarza wiele problemów.

Dwudniowy system rozliczeń zbliża Moskwę pod tym względem do rozwiązań stosowanych w Stanach Zjednoczonych i Europie, ale , jak przekonuje Stanisław Kopyłow z UralSib Asset Management komplikuje on procedury funduszy inwestycyjnych chcących szybko wycofać gotówkę bądź przerzucić pieniądze z jednego portfela do drugiego, kiedy ich klienci pilnie tego potrzebują. Wprawdzie firmy mogą skorzystać z transakcji pakietowych, by obejść utrudnienia stwarzane przez dwudniowy system rozliczeń, ale , jak zauważa Kopyłow, są one droższe.

Z przeprowadzonej w lutym oferty pierwotnej moskiewska giełda pozyskała 15 miliardów rubli (456 milionów dolarów) i wdraża wiele zmian. W przyszłym roku akcje będzie można nabywać za pośrednictwem Euroclear Banku. W ten sposób chce ona przechwycić część handlu realizowanego na platformach w rajach podatkowych.

Szefowie moskiewskiej giełdy przekonują, że zmiana systemu rozliczeń była niezbędna by przyciągnąć instytucje zagraniczne, które handlowały akcjami rosyjskich spółek w Londynie i Nowym Jorku. Podczas gdy jeszcze w ubiegłym roku średni wolumen handlu walorami największych rosyjskich spółek był w Londynie o 50 proc. większy niż w Moskwie to w tym miesiącu ta różnica znikła, wskazują dane Bloomberga.

We wrześniu Credit Suisse, Morgan Stanley, Citigroup i Bank of America umożliwiły swoim klientom bezpośredni dostęp do handlu akcjami w Moskwie, a planuje to pięć dalszych instytucji finansowych, informuje Aleksander Afanasjew, prezes rosyjskiego parkietu.