Większość indeksów giełdowych w Europie i Azji umiarkowanie zyskiwała podczas czwartkowej sesji. Dolar umacniał się po południu o 0,5 proc. wobec euro, a rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich szła w górę. Dzień wcześniej przekroczyła 1 proc., czyli poziom z marca 2020 r.

Jednym z powodów spokojnej reakcji rynków na szturm zwolenników Trumpa na Kapitol było to, że zamieszki się nie rozlały. Kongres dokończył w czwartek procedurę zatwierdzenia wyniku wyborów prezydenckich, a sprzeciw części senatorów i kongresmenów wobec zatwierdzenia głosów elektorskich z niektórych stanów miał skutki jedynie symboliczne. Prezydent Trump obiecał natomiast, że 20 stycznia dojdzie do uporządkowanego przekazania władzy Joe Bidenowi. 

- Myślę, że powodem tego, że rynki specjalnie się nie przestraszyły jest to, że zamieszki nie doprowadzą do przerwania przekazania władzy - stwierdził Tom Lee, współzałożyciel firmy Fundstrat Global Advisors.

- Wygląda na to, że rynek nie przejął się szokującymi wydarzeniami na Kapitolu i pokazał raz jeszcze, że globalnych inwestorów obchodzi bardziej stymulacja monetarna i fiskalna niż niepokoje polityczne - ocenia Michael Hewson, analityk CMC Markets.

Inwestorów może cieszyć to, że szanse na większą stymulację fiskalną znacząco wzrosły po zdobyciu przez demokratów dwóch mandatów senackich w Georgii. Partia Demokratyczna (licząc łącznie z dwoma senatorami niezależnymi i głosem wiceprezydenta) uzyskała w ten sposób nieznaczną większość w Senacie, co bardzo ułatwi administracji Bidena przepychanie ustaw.

- Niezależnie od konsekwencji politycznych wtargnięcia na Kapitol, Wall Street wciąż się cieszy na szanse gospodarcze związane z władzą demokratów - uważa Sam Stovall, główny strateg inwesytycyjny CFRA.

- Podwójne zwycięstwo demokratów w wyborach do Senatu w Georgii rezonowało poprzez globalne aktywa. Nadzieje na stymulację przeważyły nad przemocą polityczną w stolicy USA. Skutki wyborów do Senatu na politykę do wdrożenia są znaczące. Wzrósł potencjał do umiarkowanych podwyżek podatków i wyższych wydatków na „zielone” ożywienie - twierdzi Mark Haefle, dyrektor inwestycyjny w UBS Global Wealth Management.