Piątek jednak okazał się najprawdopodobniej przystankiem przed dalszą zwyżką. Sesja w ostatnim dniu tygodnia miała dwa oblicza. WIG20 rozpoczął dzień od spadków, które z godziny na godzinę pogłębiały się. Niedźwiedziom udało się nawet cofnąć indeks dużych spółek poniżej poziomu otwarcia z czwartku. Co więcej, udało się nawet im domknąć lukę powstałą na otwarciu sesji z poprzedniego dnia. W tym miejscu jednak doszło do kontrataku kupujących, którzy dość sprawnie podbili notowania WIG20 niemal do punktu otwarcia sesji. Ostatecznie więc WIG20 zakończył dzień spadkiem o 0,53 proc. i na poziomie 2291 pkt. Trudno jednak odbierać to za jakiś sygnał zmiany trendu z ostatnich tygodni i bardziej prawdopodobna jest kontynuacja ruchu wzrostowego, rozpoczętego pod koniec października. Po pierwsze udało się pozostać powyżej szczytu z początku listopada, a po drugie sesja zakończyła się powyżej połowy białej świecy z poprzedniego dnia. W piątek w gronie blue chips najmocniejsze był spółki energetyczne, natomiast słabszy dzień zanotowały mBank i Santander.