Punktem wyjścia do debaty „Czy stać nas jeszcze na obecny model ochrony zdrowia?” była coraz trudniejsza sytuacja finansowa NFZ. W przyszłym roku dotacja budżetowa dla Funduszu ma przekroczyć 40 mld zł, a mimo to w systemie pozostaje luka liczona w miliardach.

Filip Nowak, prezes NFZ, zwracał jednak uwagę, że problemu nie można sprowadzić wyłącznie do pytania o kolejne pieniądze. – Chcielibyśmy mało płacić i uzyskać wszystko, co nam się przyda, jeśli chodzi o zdrowie: zarówno pilne świadczenia ratujące życie, jak i świadczenia planowe, najwyższą jakość usług, najnowsze technologie, a do tego wszystko natychmiast – mówił.

Jego zdaniem konieczne jest ograniczenie kosztów tam, gdzie obecna organizacja świadczeń jest nieefektywna. Jednym z przykładów są szpitale utrzymujące całodobową gotowość mimo niewielkiej liczby ostrych przypadków. W części placówek rozwiązaniem mogłoby być przejście na działalność planową i jednodniową oraz lepsze dopasowanie zakresu świadczeń do lokalnych potrzeb.

System się wyczerpał

Jeszcze dalej szedł prof. Piotr Czauderna, doradca prezydenta RP. Jego zdaniem obecnego modelu nie da się naprawić wyłącznie punktowymi korektami. – Obecny system był projektowany w latach 90. i 2000. Powinien być dogłębnie przebudowany, bo się wyczerpał. Dzisiaj mamy inną medycynę, mamy inną demografię – przekonywał.

Jak wskazywał, problemem jest m.in. struktura szpitalnictwa. Polska nie jest w stanie utrzymywać około 600 szpitali dyżurujących w trybie ostrym. Potrzebne jest określenie ich referencyjności i zadań oraz stworzenie modelu, w którym POZ, AOS i szpitale rzeczywiście ze sobą współpracują.

W debacie mocno wybrzmiał także spór o kadry i wynagrodzenia. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, przekonywał, że w publicznym systemie nadal jest za mało lekarzy. Według niego zwiększenie liczby absolwentów nie oznacza automatycznie, że wybiorą oni pracę w publicznych placówkach. Sprzeciwiał się również prostemu szukaniu oszczędności poprzez „etatyzację” lekarzy. Jak mówił, system powinien premiować leczenie i efekt zdrowotny, a nie samą liczbę wizyt.

Więcej kompetencji dla pielęgniarek

Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, zwracała natomiast uwagę, że dyskusja o kadrach nie może koncentrować się wyłącznie na lekarzach. Jej zdaniem szersze wykorzystanie kompetencji pielęgniarek, położnych, diagnostów czy fizjoterapeutów mogłoby poprawić dostępność świadczeń i odciążyć lekarzy. W przypadku pacjentów w stabilnym stanie część opieki można byłoby także przenieść ze szpitala bliżej miejsca ich zamieszkania.

Jednym z głównych wniosków debaty było więc to, że problem polskiej ochrony zdrowia nie sprowadza się już wyłącznie do pytania, skąd wziąć kolejne miliardy. W latach 2021–2024 publiczne finansowanie systemu niemal się podwoiło. Jednocześnie rosły wydatki prywatne, a pacjenci nie odczuli proporcjonalnej poprawy dostępności świadczeń.

Receptą ma być lepsze wykorzystanie tego, czym system już dysponuje: kadr, infrastruktury i pieniędzy. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, proponował, by docelowo budować ochronę zdrowia opartą na wartości dla pacjenta, z większą koordynacją między placówkami i wynagradzaniem za efekty leczenia. Jak pokazała debata, problem nie polega więc na braku pomysłów. Znacznie trudniejsze może być znalezienie politycznej odwagi, by je wdrożyć.