Polska realizuje dziś bezprecedensowy program inwestycyjny. Czy z perspektywy Budimeksu może pan powiedzieć, że wchodzimy w okres budowy nowoczesnych fundamentów gospodarki na kolejne dekady?
Uważamy, że tak. Ten rok będzie dla branży budowlanej przełomowy. Poprzednie dwa lata były wymagające, ponieważ zanotowaliśmy spadek produkcji budowlano-montażowej. Spodziewamy się jednak przełamania tej tendencji. Wkraczamy już w fazę realizacji projektów. Dotychczas byliśmy przede wszystkim w fazie przetargowej i uzyskiwania pozwoleń na budowę. Teraz w przypadku kluczowych projektów rozpoczynamy prace.
Jako spółka możemy pochwalić się rozpoczęciem prac związanych z fundamentowaniem terminala pasażerskiego Portu Polska, ale również wejściem w spektakularny projekt, jakim jest budowa elektrowni atomowej. Rozpoczynamy tam prace ziemne pod konkretną realizację, a następnie wykonanie docelowych fundamentów.
Mówi pan o wielkich projektach, których znaczenie wykracza daleko poza samą infrastrukturę. Jakie znaczenie dla rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa Polski mają dziś przedsięwzięcia takie jak elektrownia jądrowa, Port Polska czy nowoczesne szlaki transportowe?
Są to inwestycje przełomowe, które będą miały ogromny wpływ nie tylko na gospodarkę, ale również na całe społeczeństwo. Zacznę od atomu. Wiemy, jak istotne jest bezpieczeństwo energetyczne. Budowa elektrowni atomowej pozwoli w przyszłości na dostęp do tańszej energii, co będzie przekładało się zarówno na inwestycje w naszym kraju, jak i na sytuację każdego obywatela. Kiedy miesiąc temu podpisaliśmy umowę był to dla nas moment spektakularny. Był to również bardzo ważny dzień dla Polski i dla całej polskiej branży budowlanej. Doceniamy to, że firma Bechtel wybrała polskiego wykonawcę do realizacji tych prac. Chcemy jako polska firma nabyć kompetencje, aby później w przyszłości móc wykorzystać je poza granicami Polski przy budowie kolejnych elektrowni atomowych. I patrzymy na to szerzej, już nie tylko z perspektywy wykonawcy prac ziemnych i przygotowawczych przy elektrowni atomowej. W naszej grupie jest Mostostal Kraków, który został zakwalifikowany do współpracy z firmą Westinghouse w zakresie technologii. Widzimy tutaj szerokie, długoterminowe możliwości. Westinghouse odpowiada za technologię i realizuje budowę elektrowni atomowych nie tylko w Polsce, ale również poza naszym krajem. Chcielibyśmy być stałym dostawcą w łańcuchu dostaw, jeśli chodzi o komponenty i podzespoły wykorzystywane przy budowie elektrowni atomowych.
Liczycie na wejście do całego łańcucha dostaw?
Liczymy na wejście do tego łańcucha i na to, że poprzez udział w budowie pierwszej elektrowni zdobędziemy kompetencje i doświadczenie. Widzimy dziś, że energetyka jądrowa przeżywa renesans, a więc później będziemy mieli możliwość współpracy również poza granicami Polski przy realizacji kolejnych elektrowni.
Wspomniał pan o atomie także w kontekście przyszłych cen energii. Z punktu widzenia biznesu nie lepiej byłoby maksymalnie przyspieszyć działania w tym obszarze? Od kosztów energii zależy przecież konkurencyjność całej gospodarki.
Cena energii ma ogromne znaczenie dla całej gospodarki, również z perspektywy naszej grupy. Od wielu lat nie jesteśmy już wyłącznie spółką budowlaną. Staliśmy się grupą budowlano-usługową, ale również firmą, która inwestuje własne środki i angażuje kapitał w nowe przedsięwzięcia. Posłużę się przykładem. Rozpoczęliśmy budowę centrum danych w centralnej Polsce. Data center jest konsumentem ogromnych ilości energii. Aby zachęcać inwestorów do tego rodzaju projektów, ogromne znaczenie ma więc cena energii.
W naszym wspólnym interesie – przedsiębiorców, ale też zwykłych użytkowników – jest robienie wszystkiego, aby ograniczać koszty energii. Widzimy, jak duży nacisk rząd kładzie na transformację i dywersyfikację źródeł energii: rozwój zielonej energii, farm wiatrowych, fotowoltaiki, morskiej energetyki wiatrowej, ale również budowę elektrowni atomowych. Jestem przekonany, że w końcu przyniesie to spodziewany efekt. Zaplanowany jest również program budowy i przebudowy sieci energetycznych o ogromnej wartości, ok. 60 mld zł. Te inwestycje docelowo powinny przełożyć się na obniżenie cen energii.
Przejdźmy do wyników finansowych Budimeksu. W pierwszym półroczu 2026 r. grupa osiągnęła ponad 4,2 mld zł przychodów i ponad 250 mln zł zysku netto. Co te wyniki mówią o kondycji Budimeksu i skali inwestycyjnych potrzeb polskiej gospodarki?
Pierwsze półrocze było dla nas bardzo dobre. Nasze przychody wzrosły o 8 proc. rok do roku, a więc zdecydowanie powyżej średniej rynkowej. Utrzymaliśmy bardzo dobrą rentowność na poziomie 7 proc., co nas bardzo satysfakcjonuje, szczególnie biorąc pod uwagę otoczenie, w którym działamy. Widzimy przecież wahania cen paliw i kluczowych nośników energii. Pomimo tych wyzwań utrzymujemy wysoki poziom rentowności.
Bardzo istotny jest dla nas również wysoki poziom portfela zamówień. Obecnie osiągnął on wartość 18 mld zł. To daje nam stabilny fundament na kolejne dwa lata i pozwala odpowiedzialnie podchodzić do następnych postępowań przetargowych.
Chciałbym jednak podkreślić jeszcze raz jedną rzecz. Weszliśmy już nie tylko w realizację kontraktów drogowych i kolejowych, ale także w kluczowe dla nas projekty strategiczne, takie jak Port Polska i budowa elektrowni atomowej.
Jednocześnie zajęliśmy pierwsze miejsce w postępowaniu przetargowym w Czechach dotyczącym kontraktu o niebagatelnej wartości 13 mld zł. To wyjątkowy rok dla naszego rozwoju. Pokazujemy, że dynamicznie rozwijamy spółkę, dywersyfikujemy działalność i wchodzimy w nowe obszary.
Przy realizacji strategicznych inwestycji coraz mocniej akcentuje się aspekt local content. Jak sprawić, aby wielkie projekty infrastrukturalne i energetyczne stawały się impulsem rozwojowym dla polskich firm, dostawców i całego łańcucha wartości?
Ideę local content oceniam bardzo pozytywnie. To m.in. kwestia tego, gdzie firma jest zarejestrowana i gdzie odprowadza podatki. W naszym przypadku w ciągu czterech ostatnich lat odprowadziliśmy do budżetu państwa ponad 2,5 mld zł podatków. W ciągu ostatnich pięciu lat przeznaczyliśmy ponad 6 mld zł na wynagrodzenia dla naszych pracowników. To pokazuje skalę naszego local contentu w Polsce. Tworzymy miejsca pracy. Zatrudniamy ponad 8 tys. pracowników. Każdego dnia współpracujemy też z partnerami na naszych kontraktach. To ponad 15 tys. partnerów, dostawców i podwykonawców, którzy równolegle z nami realizują prace przy tych projektach. Tak właśnie rozumiemy local content.
Zarabiając na kontraktach i uzyskując marżę, reinwestujemy środki. W zeszłym roku wartość naszych inwestycji przekroczyła 350 mln zł. To oznacza tworzenie kolejnych miejsc pracy, kolejnych możliwości rozwoju, ale również możliwość dywersyfikacji działalności i wychodzenia poza granice kraju.
Co jeszcze można zrobić, aby ten krajowy komponent był silniejszy?
Warto patrzeć na cały cykl życia i realizacji danego projektu. Kiedy spółki Skarbu Państwa, takie jak: Orlen, PGE czy KGHM, zlecają bardzo skomplikowane projekty, warto zastanowić się nad sposobem ich przygotowania. Jeżeli kontrakt jest związany z technologią, zachęcałbym do rozważenia oddzielenia technologii od części stricte budowlanej. Pozwoliłoby to bardziej dywersyfikować rynek i optymalizować składane oferty.
A co z innymi barierami regulacyjnymi? Jakie zmiany mogłyby przyspieszyć realizację największych projektów infrastrukturalnych w Polsce?
Cały czas trwają prace związane z deregulacją. Dotyczy to przede wszystkim decyzji środowiskowych oraz wymogów związanych z uzyskiwaniem decyzji wodnoprawnych. Nazwałbym to procesem ciągłym. Przy tak dużej skali inwestycji, które obecnie prowadzimy w kraju, powinniśmy pracować nad uproszczeniem części procedur.
Parokrotnie zgłaszaliśmy, że pewne procesy nakładają się na siebie. Można byłoby wyeliminować część czasu niezbędnego do uzyskania pozwolenia na budowę. Obecnie trwają konsultacje w tym zakresie i jestem optymistą. Widzę, że Ministerstwo Infrastruktury i administracja bardzo pozytywnie podchodzą do tych propozycji i pracują nad uproszczeniem procesów.
Budimex rozwija działalność również poza Polską. Czy doświadczenia zdobyte przy realizacji najbardziej wymagających projektów w kraju pokazują, że polskie firmy budowlane mogą skutecznie konkurować o największe kontrakty w Europie?
Trzy lata temu podjęliśmy decyzję o wyjściu poza granice Polski i dywersyfikacji działalności. Uważam, że była to bardzo dobra decyzja. Dziś jesteśmy obecni w kilku krajach: w Niemczech, Czechach, na Słowacji oraz w krajach bałtyckich – na Łotwie, w Estonii i na Litwie. Koncentrujemy się obecnie na rozwijaniu naszych zasobów na tych rynkach.
Po tych trzech latach możemy pochwalić się dużymi sukcesami. Na Słowacji zakończyliśmy właśnie realizację kontraktu o wartości 300 mln zł i zakończyliśmy go 90 dni przed terminem. Traktujemy to jako duży sukces. Na rynku czeskim realizujemy obecnie dwa duże kontrakty, a nasza oferta dotycząca postępowania o wartości 13 mld zł jest obecnie oceniana.
Bardzo dobrze radzimy sobie również na rynku niemieckim. Przez wiele lat byliśmy tam podwykonawcą. Teraz realizujemy już samodzielnie obiekty mostowe. W tym roku zawarliśmy kontrakty na przebudowę ośmiu obiektów mostowych. Jeden z nich ma wartość ponad 300 mln zł. Pokazuje to, że skala naszej działalności zagranicznej z roku na rok rośnie i zaczyna mieć dla nas coraz większe znaczenie.
Jak duży jest dziś wasz zagraniczny portfel zamówień?
Obecnie przekracza 1,5 mld zł. Spodziewamy się, że będzie sukcesywnie rósł, rok do roku. Robimy to po to, aby uniknąć dekoniunktury związanej z rynkiem lokalnym. Wiemy, że branża budowlana jest również uzależniona od budżetów unijnych. Jeżeli więc pojawia się dekoniunktura, w którymś segmencie polskiego rynku, obecność na rynkach ościennych pozwala nam spłaszczyć przychody, a jednocześnie utrzymywać dobrą rentowność działalności. Jest to dla nas bardzo ważny element długoterminowej strategii rozwoju.