O wymiarze społecznym inwestycji telekomunikacyjnych rozmawiali eksperci zaproszeni do salonu „Rzeczpospolitej". To temat zarówno ciekawy, jak i momentami wręcz „gorący", choć głównie przez rozpowszechniane dość powszechnie fake newsy czy wręcz kampanie prowadzone przeciw sieci 5G.

– Na części terytorium naszego kraju inwestycji telekomunikacyjnych zwyczajnie brakuje i musimy je zrealizować. Może to zrobić państwo lub inwestor prywatny, ale trzeba zbudować takie narzędzia, które umożliwią sprostanie temu wyzwaniu – mówił Krzysztof Głomb, prezes zarządu Stowarzyszenia Miasta w Internecie. Niestety, jak podkreślał ekspert, w wielu przypadkach nie da się przewidzieć, czy i kiedy takie inwestycje się zwrócą. A są one potrzebne dla rozwoju cywilizacyjnego tych obszarów.

– Tym bardziej że w Polsce mamy wciąż 4,2 mln osób wykluczonych cyfrowo. Część z nich z powodu długotrwałego braku dostępu do sieci, ale też część z uwagi na psychospołeczne uwarunkowania. To jest wyzwanie dla tradycyjnie rozumianych inwestycji, ale na pewno sobie z tym poradzimy – podkreślał Głomb.

– Inwestycje telekomunikacyjne oznaczają postęp cywilizacyjny dla naszego społeczeństwa. Tak jest na całym świecie. Dlatego są tak ważne. W Polsce postęp się dokonuje. Infrastruktura powstaje z pieniędzy publicznych, ale też w dużej mierze ze środków prywatnych. My jako bank pomagamy przedsiębiorcom przy inwestycjach w tego rodzaju infrastrukturę – mówił Jerzy Kwieciński, wiceprezes zarządu Pekao SA. Przypomniał, że ok. 40 proc. ludności Polski żyje na obszarach wiejskich.

– Osadnictwo jest rozproszone. To największe wyzwanie dla infrastruktury. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego zakątka kraju, a już na pewno do każdego gospodarstwa domowego. A to oznacza konieczność korzystania z technologii bezprzewodowych, które wymagają specjalnej infrastruktury, która nie wszędzie i nie przez wszystkich jest akceptowana. Mamy więc z jednej strony wyzwanie finansowe, bo część inwestycji jest nieopłacalnych, a z drugiej chodzi o problem mentalny, gdyż część naszego społeczeństwa, w szczególności osoby starsze, uważa, że maszty telekomunikacyjne stanowią swego rodzaju zagrożenie – tłumaczył Kwieciński. Potwierdził, że to problem, choć raczej nie dotyczy on młodego pokolenia. Jednocześnie niechęć tych, którzy sprzeciwiają się budowie nowej infrastruktury, powoduje ich wykluczenie cyfrowe. Koło się zamyka.

Jerzy Kwieciński i Krzysztof Głomb zgodzili się, że inwestycje na terenach wiejskich to wyzwanie

Jerzy Kwieciński i Krzysztof Głomb zgodzili się, że inwestycje na terenach wiejskich to wyzwanie

Fotorzepa, Mariusz Szachowski

Paradoks obiegu fake newsów w internecie

– Jest niestety ciągle tak, że inwestycje telekomunikacyjne wciąż w niektórych regionach kraju, z reguły w południowych, wywołują pewne znaki zapytania. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z problemem związanym z brakiem edukacji. Być może to nasze zaniedbanie jako środowiska telekomunikacyjnego, ale być może to coś głębszego. Wszystkie sprzeciwy i spory wynikają głównie z braku edukacji, wiedzy, czasami wręcz podstawowej – mówił Piotr Kuriata, członek zarządu P4 (operatora sieci Play). Co ciekawe, przedstawiciel Playa wskazał na swoisty paradoks, gdyż wiele nieprawdziwych, wręcz spiskowych teorii nt. inwestycji w sieci telekomunikacyjne, w szczególności w sieć 5G, szerzy się w internecie. – W internecie, do którego trzeba przecież mieć dostęp, a ten jest możliwy dzięki realizacji tych inwestycji. To swoisty paradoks. Te nieprawdziwe teorie są szerzone, gdyż łatwo jest to robić w sieci, i są one chwytliwe. Podsycają one lęki – mówił Kuriata. Wskazał też, że pandemia unaoczniła jednak dużej części społeczeństwa, jak ważna jest infrastruktura telekomunikacyjna.

– Tymczasem jej budowa jest i zawsze była trudna – ubolewał Kuriata, choć jak dodał, przedsiębiorcy, inwestorzy walczą o to, aby procesy inwestycyjne były prostsze.

– Oczekujemy jedynie zrozumienia tego, jak ta infrastruktura jest ważna dla edukacji dzieci, ochrony zdrowia, usług publicznych i biznesowych. Szerzymy w tym zakresie edukację, także z Urzędem Komunikacji Elektronicznej. I dzięki tym działaniom przynajmniej część tej infrastruktury może powstać, a następnie służyć całemu społeczeństwu. Nawet tej jego części, która sprzeciwia się np. budowie masztów telekomunikacyjnych – mówił członek zarządu P4.

Zdaniem Krzysztofa Głomba warto wyróżnić dwa źródła oporu przeciw inwestycjom telekomunikacyjnym. – Pierwsze to niewiedza, ale drugie to działalność zorganizowanych organizacji, które na tym sprzeciwie po prostu zarabiają. To ich modus operandi. Przykładem jest akcja „Stop 5G", którą skierowano do wszystkich gmin w Polsce. To wywołało wiele negatywnych reakcji ze strony władz lokalnych m.in. w Kraśniku, Łabowej i Suwałkach przeciw inwestycjom. Trzeba się tym działaniom przeciwstawiać, bo nie są one uprawnione merytorycznie, a utrudniają pracę inwestorom – mówił ekspert.

Bez przekroczeń norm

– Na społeczeństwo należy oddziaływać edukacyjnie, rozmawiać, przedstawiać prawdziwe racje. Wspólne działania m.in. Ministerstwa Łączności, Instytutu Łączności i Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) przynoszą rezultaty. Trzeba też działać wspólnie z operatorami. Rolą UKE jest przyznawanie częstotliwości, ale nie chcemy uchylać się od dyskusji o wpływie pola elektromagnetycznego na zdrowie ludzi. Instytut Łączności zbudował system SI2PEM, który monitoruje natężenie pola i nie dochodzi do przekroczeń określonych prawem limitów. W wielu miejscach natężenie jest wręcz dużo poniżej dopuszczalnych poziomów – mówił Jacek Oko, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

– My nawet nie zbliżamy się do limitów określonych przez normy prawne. Pomimo wielu działających systemów. Jest więc dużo przestrzeni, aby instalować nowe, w tym sieć 5G, na którą wszyscy czekają – wtórował Piotr Kuriata. Dodał, że choć dyskusja na temat poziomu natężenia pola elektromagnetycznego wciąż trwa, to dzięki powstaniu systemu SI2PEM sprowadzono ją do meritum. Jacek Oko stwierdził, że warto więc obiektywizować problem. – Nie mówić o lękach, ale o konkretach, modelach matematycznych i pomiarach – tłumaczył szef UKE.

Zdaniem Krzysztofa Głomba należy mówić prawdę, w szczególności nt. sieci 5G, bo jej wprowadzenie to skok cywilizacyjny i nie możemy go opóźniać. Jego zdaniem trzeba walczyć z fake newsami i wprowadzaniem w obieg publicznych nieprawdziwych informacji nt. sieci piątej generacji. – Stanowczość w tym zakresie jest potrzebna – podkreślał Głomb.

– Pomiar natężenia pola to aspekt wymierny, ale wymiaru ludzkiego, społecznego też nie należy pomijać. Niestety, jest bowiem tak, że jako społeczeństwo chcemy mieć dostęp od internetu, ale wiele osób nie zastanawia się, skąd dostęp, sygnał się bierze. A mamy przecież trzy źródła dotarcia z szybkim internetem: pierwsze – światłowody, drugie – sieci bezprzewodowe LTE i 5G oraz trzeci – techniki satelitarne. Trzeba mówić o wszystkich. Wskazywać, że obawy społeczne co do negatywnych efektów inwestycji są płonne – podkreślał szef UKE. Jak dodał, należy też dążyć do uproszczenia procesu inwestycyjnego w kontekście środowiskowym, bo jest on dla inwestorów uciążliwy i długotrwały. Warto go skrócić, choć jak podkreślił Jerzy Kwieciński, wszystko musi odbywać się zgodnie ze sztuką i z zachowaniem wszelkich procedur.