Reklama

Budżet 2014 pisany pod szybki sukces

Założenia dotyczące roku 2014 są nieco nadmiernie optymistyczne, jeśli chodzi o niektóre wskaźniki – pisze główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Publikacja: 27.09.2013 10:41

Budżet 2014 pisany pod szybki sukces

Foto: Rzeczpospolita

Historia projektu budżetu państwa na przyszły rok wygląda ciekawie. Projekt pod względem głównych założeń makroekonomicznych niewiele różni się od tego, co MF pokazało jeszcze przed wakacjami. Poprawność tych założeń – w ogólnym zarysie – trudno podważyć (pomijam przy tym, jako mało wiarygodną, towarzyszącą projektowi z mocy ustawy prognozę tzw. trzylatkę, obejmującą lata 2015–2017). Założenia dotyczące roku 2014, co nie zaskakuje, są może nieco nadmiernie optymistyczne, jeśli chodzi o niektóre wskaźniki. Ale nie to jest najważniejsze.

Założenia makro na tym poziomie agregacji, jeśli wiarygodne, są jednak ledwie wstępem do oceny projektu budżetu. Struktura zakładanego wzrostu, uwarunkowania prognozy dochodów, zmiany legislacyjne – są tu o niebo ważniejsze.

I widziany pod tym właśnie kątem projekt budżetu, ewoluujący w stosunku do pierwszych wersji, wygląda najciekawiej.

Przychody nieśmiało rosnące

Otóż, pomimo zakładanego wyższego tempa wzrostu gospodarczego o 1 pkt proc., w pierwotnej wersji projektu prognozę dochodów ogółem oszacowano na 275,1 mld PLN, czyli nominalnie poniżej przewidzianych w znowelizowanej wersji tegorocznego budżetu 275,7 mld. Ostatecznie prognozę lekko podciągnięto, ustalając ją na 276,5 mld, co daje nominalny wzrost o zaledwie 1,4 mld PLN (0,5 proc.).

Tak niska prognoza dochodów ogółem skłoniła natychmiast część komentatorów do wyrażania pochwał pod adresem konstruktorów tak konserwatywnych, tym razem, planów dochodowych. Pochwały są jednak nieco na wyrost. Przy umiarkowanym nominalnych wzroście dochodów podatkowych (nieco ponad 4 proc.), w poszczególnych kategoriach wpływy podatkowe mają już jednak rosnąć nominalnie od ponad 3 proc. do nawet blisko 7 proc. (PIT). Czyli wcale niemało, biorąc pod uwagę tegoroczne wykonanie.

Reklama
Reklama

Rezerwa dochodów tkwi oczywiście w dochodach niepodatkowych, gdzie założono realny spadek w stosunku do prognozowanego tegorocznego wykonania aż o 29 proc., czyli 10 mld PLN.

Czy tak powinno się konstruować prognozę dochodów? Pytanie zasadne. Odpowiedź trudna. Bo szanse na przekroczenie są tu z całą pewnością większościowe. Po kilku latach krytyki za nierealistyczne założenia, można wreszcie zaliczyć masowe pochwały.

Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak w tym projekcie po stronie wydatkowej. W wersji pierwotnej wydatki miały spaść nominalnie r./r. o 0,2 proc. i wynieść 326,7 mld PLN (wobec 327,3 mld po nowelizacji). Ostatecznie MF poszło jeszcze dalej, limitując wydatki w budżecie 2014 na poziomie 324,2 mld PLN. W poprzednich kilku latach, kiedy to realizowano już – przypomnijmy – program konsolidacji fiskalnej, wydatki nominalnie rosły średnio o 7–15 mld PLN rocznie.

Upychanie wydatków

Skąd w takim razie ten spadek? Jak jest to możliwe, żeby deficyt budżetu państwa spadał z 51,6 mld PLN po nowelizacji w tym roku do 47,7 mld w 2014, choć pierwotnie planowano jego niewielki wzrost do 51,7 mld PLN? Jak przy niskiej prognozie dochodów udało się obniżyć wydatki, bez żadnych istotnych zmian strukturalnych, jeszcze bez zastosowania nowej reguły wydatkowej, która – ponieważ legislacyjnie jeszcze nieprocedowana – ma mieć w roku 2014 wyłącznie „zastosowanie pomocnicze"?

Nasza uwaga siłą rzeczy – inaczej niż w poprzednich latach – skupić się musi w tej sytuacji na stronie wydatkowej budżetu. Strona dochodowa jest tym razem czytelna i przewidywalna. Tak doskonałego wyniku nie mogły dać wyłącznie oszczędności w kosztach obsługi długu (zresztą mocno wątpliwe), ani na kosztach reformy emerytalnej (zresztą skromnie zaprojektowane, jeśli popatrzyć na wzrost między rokiem 2013 a 2014 o 800 mln prognozowanego ujemnego salda przychodów z prywatyzacji).

Są dwa wyjaśnienia tego fenomenalnego wyniku po stronie wydatkowej: po pierwsze – przesunięcie sporej puli wydatków inwestycyjnych do programu Polskich Inwestycji Rozwojowych; po drugie – wypychanie ich do funduszy celowych w poszczególnych resortach.

Reklama
Reklama

Umożliwia to wykazanie dobrych wyników w budżecie państwa, ale już znacznie gorszych w ujęciu unijnym całego sektora GG. Według moich szacunków deficyt liczony zgodnie z metodologią unijną przekroczy w roku 2014 poziom 4,4 proc. PKB. Może być nieco niższy (o 0,2–0,3 pkt proc.) tylko wówczas, kiedy uda się obniżyć jakąś część wydatków zdeterminowanych poza kosztami obsługi długu publicznego. Wymagałoby to jednak bądź zmian ustawowych, bądź też zastosowania kolejnego wybiegu polegającego na przenoszeniu części wydatków sztywnych na kolejne okresy budżetowe.

Kto sfinansuje deficyt

Na koniec słowo o przewidywanym finansowaniu deficytu w roku 2014. Ma ono być naturalnie niższe od 2013. Ale tu nawet nie o to chodzi. Plany rządu wyglądają bowiem szczególnie ciekawie w kontekście operacji zakazującej OFE zakupu obligacji SPW. Otóż finansowanie krajowe ma wobec roku 2013 wzrosnąć, a zagraniczne spaść. Wygląda to na dość ryzykowne i sprzeczne z logiką założenie.

Rekapitulując: projekt przyszłorocznego budżetu sprawia wrażenie skrojonego pod sukces. Prawdopodobnie wyższe dochody, nawet przy realizacji tak skromnie i z rozmysłem zarysowanych wydatków, mogą dać niższy deficyt budżetu państwa. Jeśli dodać do tego spadek długu (przynajmniej w ujęciu krajowym) po przejęciu części obligacyjnej aktywów OFE – to rząd zaliczy w roku przedwyborczym murowany sukces.

Problem polega jednak na tym, że deficyt GG w ujęciu ESA'95 między rokiem 2013 a 2014 spadnie bardzo nieznacznie. A dług publiczny w ujęciu nowej statystyki Eurostatu ESA 2010, co obligatoryjnie trzeba będzie pokazać dopiero w roku 2016, może nawet nie spaść w ogóle. Ale kto by się teraz tym przejmował?

Historia projektu budżetu państwa na przyszły rok wygląda ciekawie. Projekt pod względem głównych założeń makroekonomicznych niewiele różni się od tego, co MF pokazało jeszcze przed wakacjami. Poprawność tych założeń – w ogólnym zarysie – trudno podważyć (pomijam przy tym, jako mało wiarygodną, towarzyszącą projektowi z mocy ustawy prognozę tzw. trzylatkę, obejmującą lata 2015–2017). Założenia dotyczące roku 2014, co nie zaskakuje, są może nieco nadmiernie optymistyczne, jeśli chodzi o niektóre wskaźniki. Ale nie to jest najważniejsze.

Pozostało jeszcze 89% artykułu
Reklama
Finanse
Donald Trump rozpoczął szturm na amerykański bank centralny
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Finanse
Donald Tusk powołał nowego wiceszefa KNF. Jakie ma zadania?
Finanse
Norweski fundusz odcina się od Izraela: sprzedano udziały w bankach i amerykańskiej firmie
Finanse
"MF otwarte na zmiany". Pierwsze konsultacje projektu Osobistego Konta Inwestycyjnego.
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Finanse
Andrzej Domański: OKI to priorytetowy projekt Ministerstwa Finansów
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama