W Sejmie trwają prace nad nowelizacją przepisów ustawy o pracowniczych planach kapitałowych. Rząd, który je przygotował, tłumaczy, że „przede wszystkim doprecyzowują przepisy, tam gdzie konieczność interwencji ustawodawcy wynika z dotychczasowej praktyki ich stosowania i jest niezbędna dla zrealizowania celu zakładanego przez projektodawcę”.

Walka o partycypację

W ramach nowelizacji przepisów związanych z pracowniczymi planami kapitałowymi, szersze uprawnienia otrzyma Państwowa Inspekcja Pracy.

– Inspekcja Pracy dotychczas zgodnie przepisami mogła kontrolować pracodawców z art. 106 i 107 ustawy o PPK, czyli nieterminowego zawarcia umowy o zarządzanie PPK, a także przepisów administracyjnych takich jak nieterminowe odprowadzanie wpłat do PPK. Po zmianach będzie mogła zweryfikować, czy pracodawca zniechęca do uczestnictwa w PPK (art. 108 ustawy), dzięki temu pojawi się w końcu możliwości sprawdzania, czy niska partycypacja w PPK to wina pracodawców, którzy zachęcali swoich pracowników do rezygnacji – mówi Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego.

Jego zdaniem szczególnie te podmioty, w których partycypacja jest niska, powinny się przygotować na kontrole PIP. Ekspert zauważa, że kara z art. 108 ustawy o PPK wynosi do 1,5 proc. budżetu wynagrodzeń za poprzedni rok.

Nowe uprawnienia PIP mają pomóc budować większą partycypację pracowników w PPK. Ta nie jest bowiem przesadnie imponująca. Wedle najświeższych danych z końca lutego w PPK jest dziś 31,47 proc. pracowników.

A i to po lekkim naciągnięciu wyników, bo po odniesieniu liczby pracowników, którzy do PPK przystąpili, tylko do ich liczby w firmach, które ten program u siebie uruchomiły. Gdyby odnieść to do liczby wszystkich pracowników uprawnionych do udziału w PPK, szacowanej na 11,5 mln, byłoby jeszcze gorzej.

Najlepsza partycypacja jest dziś w dużych firmach, które zatrudniają co najmniej 250 osób. Tu sięga 46,58 proc. W mniejszych i w instytucjach publicznych waha się w okolicy 23 proc. Powoli jednak rośnie, a Polski Fundusz Rozwoju, który nadzoruje PPK, liczy, że wzrośnie skokowo w 2023 r., gdy ruszy ponowny automatyczny zapis pracowników do programu.

Wśród nowych przepisów, nad którymi pracuje Sejm, są takie, które mają umożliwić pracodawcom wcześniejsze zawieranie umów o prowadzenie PPK. Obecnie firma zawiera umowę o prowadzenie PPK w imieniu pracownika po upływie trzeciego miesiąca (90 dni) zatrudnienia, nie później niż do dziesiątego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym upłynął ten okres. Po zmianach firma będzie mogła zawrzeć umowę o prowadzenie PPK nie wcześniej niż po upływie 14 dni zatrudnienia i nie później niż do dziesiątego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym upłynęły trzy miesiące zatrudnienia.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– To dobra zmiana, ale powinna pójść krok dalej i zostać uzupełniona o możliwość wnioskowania przez nowego pracownika o szybsze zapisanie do PPK – ocenia Oskar Sobolewski. Jego zdaniem część osób może chcieć szybciej wejść do programu, a bez takiej możliwości i przy niechęci pracodawcy, będą musiały czekać i tak trzy miesiące.

Potrzebne zachęty

Zdaniem eksperta Instytutu Emerytalnego wśród zmian do ustawy o PPK brakuje takich, które mogą zachęcać pracowników do udziału w tym programie. – Takie zachęty należy przygotować jak najszybciej, nie czekając do pierwszego cyklicznego automatycznego zapisu w 2023 r. – przekonuje Sobolewski.

W pierwszej kolejności powinny to być zachęty finansowe, czyli zwiększenie wysokości dopłaty rocznej, a najlepiej wprowadzenie dopłat kwartalnych ze strony państwa (np. 100/150 złotych kwartalnie), a także propozycje skierowane do osób o najniższych wynagrodzeniach, które na preferencyjnych warunkach miałyby finansowane wpłaty do PPK.