Na środowe popołudnie zaplanowano głosowanie w Sejmie nad jego kandydatami do RPP. Do obsadzenia są dwa miejsca po wskazanych przez koalicję rządzącą Grażynę Ancyparowicz i Eryka Łona, których kadencja w Radzie właśnie się skończyła.

W szranki stanęli trzej kandydaci. Wiesław Janczyk, poseł PiS, szef sejmowej komisji finansów publicznych, Gabriela Masłowska, posłanka PiS, wiceprzewodnicząca komisji finansów i Jakub Borowski, ekonomista, zgłoszony przez KO ekonomista. Reprezentanci PiS zyskali rekomendację komisji finansów, w której sami głosowali za swoimi kandydaturami i przeciw kandydaturze Jakuba Borowskiego. I to oni byli faworytami środowego głosowania w Sejmie, w którym PiS ciągle dysponuje kruchą większością głosów.

Niespodziewana rezygnacja Gabrieli Masłowskiej zmienia jednak sytuację. To zresztą powtórka wydarzeń sprzed poprzedniego posiedzenia Sejmu. Wtedy przed głosowaniem w Sejmie z kandydowania do RPP zrezygnowała inna kandydatka PiS, Elżbieta Ostrowska. Wtedy głosowanie odwołano i przełożono na trwające właśnie posiedzenie Sejmu. A PiS w miejsce Elżbiety Ostrowskiej wskazał Gabrielę Masłowską.

Czytaj więcej

RPP podniosła stopy procentowe. Są najwyżej od prawie 9 lat

Na razie nie ma informacji o kolejnym przełożeniu głosowania nad kandydatami Sejmu do RPP. Jest to jednak bardzo prawdopodobne. PiS znów będzie szukał swojego nowego kandydata do RPP, bo tego miejsca w Radzie z pewnością łatwo nie odda opozycji.

Kadrowa zgadywanka już nawet ruszyła. - Masłowska wycofała się z kandydowania do RPP przy NBP, czyżby robiła miejsce dla Kościńskiego – zastanawia się na Twitterze Katarzyna Lubnauer, posłanka KO.

Pojawiły się też głosy, że być może Gabriela Masłowska jest przymierzana do funkcji ministra finansów, właśnie w miejsce Tadeusza Kościńskiego, który stracił miejsce w związku z chaosem wywołanym przez zmiany podatkowe z Polskiego Ładu.