Jeszcze przynajmniej przez trzy lata w Polsce utrzyma się bardzo dobra koniunktura – wynika z raportu NBP o inflacji. W tym roku wzrost PKB sięgnie 5,1 proc., w przyszłym – 4,7 proc., a w 2010 r. – 5 proc. Głównym motorem gospodarki będą konsumpcja oraz inwestycje.
– Perspektywy i fundamenty polskiej gospodarki są dobre – mówił prof. Zbigniew Hockuba, szef Instytutu Ekonomicznego NBP. Ale dodał, że w razie pogorszenia koniunktury w strefie euro wzrost w Polsce może być nieco niższy.
Raport o inflacji to bardzo ważny dokument. Powstaje trzy razy w roku i jest przygotowywany przez największy w Polsce zespół ekonomistów pracujący w banku centralnym. Pokazuje, jaka będzie sytuacja gospodarcza w nadchodzących dwóch latach przy założeniu braku zmian w stopach procentowych. Raport służy głównie RPP.
NBP wciąż wierzy, że w Stanach Zjednoczonych nie dojdzie do głębokiej recesji, a pogorszenie koniunktury w strefie euro będzie nieznaczne. W razie innego scenariusza trudno będzie przewidzieć, co się stanie w Polsce. Jacek Kotłowski, p.o. dyrektora departamentu przygotowującego raport, tłumaczył, że osłabienie gospodarcze za granicą może się przełożyć na Polskę poprzez spowolnienie eksportu oraz zacieśnienie polityki kredytowej przez banki.
Z drugiej jednak strony pozostanie silny wzrost konsumpcji, co czyni polską gospodarkę relatywnie odporną na zawirowania zewnętrzne. W tym roku ma się ona zwiększyć o 5,4 proc., w 2009 r. o 5,5 proc., a w 2010 r. o 5,2 proc. Natomiast niepewność związana z globalną gospodarką może sprawić, że wolniejszy (choć wciąż wysoki) będzie wzrost inwestycji. Jeszcze w 2007 r. wyniósł 19,6 proc., w tym roku ma sięgnąć 11,9 proc., w 2009 r. 9,4 proc., a w 2010 r. 10,3 proc.
Problemem pozostanie natomiast inflacja. W styczniu, liczona wg metodologii Unii Europejskiej, wyniosła 4,4 proc. (według GUS było to 4,3 proc.). Polska wciąż spełniała kryterium z Maastricht wymagane od kandydatów do strefy euro.
Tempo wzrostu cen do końca 2009 r. może się utrzymać powyżej 3,5 proc. Inflację napędzać będą głównie ceny żywności, które mogą wzrosnąć o 6,1 proc., oraz ceny energii. Jacek Kotłowski podkreślał, że w dalszej perspektywie nie bez znaczenia będą również rosnące jednostkowe koszty pracy. Ale – zdaniem NBP – koszty te nie będą rosły tak szybko jak w roku ubiegłym. W 2008 r. ich wzrost ma wynieść 3,6 proc., w 2009 r. – 3 proc., a w 2010 r. – 2,7 proc.
Raport o inflacji www.nbp.pl