Wicepremier Serhij Tihipko mówił w piątek, że prezydent Wiktor Janukowycz podpisze kodeks w najbliższych dniach.
Ukraińscy przedsiębiorcy ostrzegają, że zbojkotują przepisy, jeśli wejdą one w życie 1 stycznia 2011 r.
[wyimek]5,5 mln Ukraińców korzysta z systemu uproszczonego opodatkowania[/wyimek]
Ludzie biznesu na Ukrainie najbardziej obawiają się m.in. częstszych kontroli służb podatkowych (w milicji powstanie specjalny departament zajmujący się takimi sprawami), zajęcia majątku właścicieli firm, jeśli państwo uzna, że nie wywiązują się z zobowiązań, wprowadzenia kas fiskalnych dla osób z rocznymi dochodami przekraczającymi 300 tys. hrywien (ok. 100 tys. zł).
Przeciwnicy kodeksu utrzymują, że jest dobry dla oligarchów z otoczenia prezydenta i rządu, a zły dla najbardziej aktywnej grupy na rynku: małego i średniego biznesu.
Nowy system bowiem znacznie ogranicza kategorie przedsiębiorców, którzy mogli korzystać z uproszczonego opodatkowania. – Dotychczas z takiego rozwiązania korzystało na Ukrainie ponad 5,5 mln przedsiębiorców. Ich protesty są uzasadnione, ponieważ nie mają gwarancji, że wyższe podatki, które zapłacą, wzmocnią np. fundusz emerytalny – mówi „Rz” Ihor Burakiwski z Instytutu Badań Gospodarki i Konsultacji Politycznych w Kijowie.
– Trzeba też pamiętać o korupcji w naszym kraju, a także o tym, że przedsiębiorcy tracą część dochodów przez różne opłaty, np. w postaci łapówek dla właścicieli bazarów – dodaje.
Nowe przepisy przewidują m.in. obniżenie podatku dochodowego z 25 do 16 proc., opodatkowanie nieruchomości i lokat bankowych oraz wzrost akcyzy na paliwo.
Rząd Mykoły Azarowa mówi o poprawie klimatu dla inwestorów i wyprowadzeniu gospodarki z szarej strefy. Przeciwnicy władz w Kijowie ostrzegają przed drastycznym wzrostem cen i bankructwem wielu firm.
W poniedziałek komitety strajkowe przedsiębiorców zdecydują, czy ogłosić protest bezterminowy przeciw nowym przepisom.