Zdaniem Karine Berger, szefowej działu analiz Euler Hermes ,znacznym problemem w obydwóch krajach jest dzisiaj zahamowanie produkcji, głównie w przemyśle tekstylnym i naftowym, ale także w motoryzacji.
Niestabilna sytuacja polityczna doprowadziła do gwałtownego odpływu kapitału zagranicznego. Wiele inwestycji, zwłaszcza w infrastrukturze turystyki zostało wstrzymanych lub odwołanych. Nadal nie funkcjonuje zamknięta 2 tygodnie temu giełda papierów wartościowych. Mówi się o jej ponownym otwarciu w najbliższą niedzielę. W dwa pierwsze dni po wybuchu zamieszek indeks giełdowy stracił w Egipcie 16 proc.
Kurs funta na poziomie 5,88 za dolara utrzymywany jest sztucznie, dzięki interwencjom banku centralnego, który dysponuje rezerwami wynoszącymi ok 36 mld dol. na razie według ocen ekonomistów Egipcjanie wpompowali w rynek przynajmniej miliard dolarów. Analitycy UBS są zdania, że deprecjacja egipskiej waluty jest nieunikniona i funt powinien stanieć 25 procent.
— Jeśli niestabilna sytuacja polityczna utrzyma się jeszcze, odbudowa gospodarki będzie utrudniona. Jeżeli chodzi o Egipt, na chwilę obecną wykluczono zamknięcie Kanału Sueskiego - mówi Karine Berger.
Egipt posiada rating C według klasyfikacji Euler Hermes. Ocena Tunezji została obniżona do BB. Zdaniem ubezpieczyciela gospodarki obydwóch krajów mają szanse na ożywienie. Wszystko jednak będzie zależało od rządów.