Z pozoru wszystko ich dzieli – pochodzą z odmiennych środowisk, wyznają inne wartości, mają inne życiowe doświadczenie. A jednak coś ich połączy.

– Miłość nastolatków, którą kino nagminnie dziś pokazuje, to pozór  – uważa Wiśniewska.

– Dopiero uczucie dojrzałych ludzi niesie świadomy wybór i szansę na trwalszy związek.

– Pokazujemy, że nawet w naszym wieku można poznać sens prawdziwego uczucia – dodaje Dziędziel. – Przekonać się, że miłością nie można manipulować. Trzeba się nią cieszyć.

Witek,  owdowiały kierowca, chociaż przejechał tysiące kilometrów,  nie widział nic poza rodzinnym Śląskiem. Barbara, nauczycielka muzyki, pragnie spełnić ostatnie życzenie wieloletniego partnera.  By rozsypać jego prochy,  musi   dotrzeć nad morze. O pomoc prosi Witka.

Dla reżysera Jerzego Domaradzkiego istotnym elementem tej love story  jest zaskoczenie. Bohaterowie nie spodziewają się uczucia. Nie mają też pewności, jak się zakończy.

– Ale czują, że w tym momencie są sobie potrzebni. I widzą, że coś jest jeszcze przed nimi – dopowiada reżyser. Apeluje więc: kino jest nie tylko dla młodych. – Może ci bardziej dojrzali nie przychodzą, bo nie ma dla nich repertuaru.

Dojrzałe pokolenie reprezentują w "Piątej porze roku" także: Andrzej Grabowski, stający za kamerą Zbigniew Wichłacz ("Requiem", "Białe małżeństwo", "Dom wariatów") i autor muzyki Jerzy Satanowski.  Premiera filmu w 2012 r.