Reklama

Autoportret pisarza, czyli smyranie po żywym mózgu

Karaibski entourage pasuje do Johnny'ego Deppa - pisze Anna Kilian
"Dziennik zakrapiany rumem"

"Dziennik zakrapiany rumem"

Foto: kino świat

Podczas seansu „Dziennika zakrapianego rumem" Brytyjczyka Bruce'a Robinsona ma się wrażenie, że garnitur jego bohatera skrojony według wymogów czasu akcji – późnych lat 50. – mniej pasuje do szmaragdowego oceanu i palm niż strój kapitana Jacka Sparrowa.

Wrażenie déja vu potęguje podobna mimika wiecznie młodego aktora. Spastyczne grymasy nie rażą w serii o piratach, ale wyglądają karykaturalnie w filmie opartym na autobiograficznym „Dzienniku rumowym" Huntera S. Thompsona, twórcy mocno subiektywnego dziennikarstwa zwanego gonzo, gdzie opisujący sam też staje się częścią opisywanej historii. Czyżby Depp nie potrafił grać?

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama