Chwała HBO za to, że taki serial, jaki zaproponował Steven Conrad (m.in. „Patriota”), wyprodukowało. Jednocześnie, jak się okazuje, w wyobrażeniach polskich dystrybutorów nie mieści się ambitniejsza produkcja, której nie trzeba by podpromować seksem, bo to się dobrze sprzedaje.

Reklama
Reklama

„Chętni na seks": o aplikacjach randkowych, choć nie tylko

Tymczasem w oryginale serial jest zatytułowany „DTF St. Louis”, co być może nie przyciągnęłoby milionów przed ekrany, choć nazwa kryje portal randkowy – to już dla dystrybutorów, a może i niektórych widzów lepiej. A nawet skrót, którego rozszerzenie brzmi „Down To Fuck St. Louis” i to już chyba dla szukających erotycznej pożywki coś bliskiego ideału.

Nie ma co zresztą udawać pruderii w czasach, gdy swatki i ogłoszenia w papierowej prasie zastąpiły randkowe aplikacje, zaś ten segment rozwija swoje perspektywy nie tylko wśród młodych ludzi, którzy przyszli na świat ze smartfonem w dłoni, ale też wśród generacji, które zdążyły trzymać w ręku słuchawkę analogowego telefonu. Tym bardziej, że randkowe aplikacje mają już swoje specjalizacje – nie tylko dla mniejszości, lecz także lepiej sytuowanych, za co płaci się abonament jak do opery i by poznać kogoś trzeba mieć pieniądze na wystawniejsze kolacje.

Serial Stevena Conrada, pomimo umocowania tytułu w cyfrowym świecie, opowiada o niezwiązanych z technologiami ludzkich tęsknotach, zakorzenionych w najgłębszych pokładach naszej świadomości. Być może i związanych z pokusami ciała, jednak ostatecznie wynikających z potrzeby bliskości oraz zrozumienia. I to dla marzeń, jakie nie mieszczą się w ogólnie przyjętych obyczajowych schematach, bo uważane bywają za wstydliwe lub nienormalne.

David Harbour, grający Floyda, był w 2025 r. prywatnie uczestnikiem afery randkowej. Gdy romans w jego telefonie odkryła jego żona, wokalistka Lily Allen, doszło do rozwodu

To może być pragnienie, żeby ukochana kobieta usiadła mężczyźnie na twarzy i… przeglądała coś w telefonie. Albo fantazja, by dwóch facetów w kryzysie małżeńskim oraz wieku średniego tańczyło nad ranem w samej bieliźnie do szlagieru Barry’ego White’a „I’m Gonna Love You Just A Little More Baby”, mając z tego tak dobrą zabawę, jak szalone dzieciaki.

„Chętni na seks", czyli dziwny facet grany przez gwiazdę „Stranger Things”

Serial opowiada o tym, że w naszym świecie to nie takie proste, a najgorsze w urządzeniu tego świata jest to, że ludzkie relacje ułożone zgodnie z tradycją i przyzwyczajeniami – choć rodzaje związków międzyludzkich mutują – wciąż się wypalają. A wtedy mąż lub żona, partner lub partnerka nie poprosi osoby, z którą żyje od lat pod jednym dachem, a nawet ma dzieci lub je wychowuje po adopcji, żeby skryte od dawna marzenie bądź nową zachcianeczkę pomogła spełnić. Bo zostaną uznani za zboczeńca, odrzuceni, bądź to nie będzie „to” z wyobrażeń, bo już „nie ta chemia”.

W serialu oglądamy dwóch facetów, którzy męczą się w swoich związkach – jeden z żoną i córkami, zaś drugi z partnerką i pasierbem, który ma problemy z emocjonalnością. Pierwszy Clark (Jason Bateman, m.in. „Ozark"), ustabilizowany finansowo, jest pogodynką w lokalnym programie telewizyjnym. Drugi – Floyd (David Harbour), to facet, niewiedzący co z sobą zrobić, gdzieś tam pracujący – co nie ma znaczenia. Znaczenie ma jednak to, że w domu brakuje pieniędzy, przez co partnerka Carol (Linda Cardellini, „Już nie żyjesz") decyduje się dorabiać jako sędzina futbolu amerykańskiego, przez co jej seksualność zanika w obszernym kostiumie, ukryta również za męskim kaskiem.

Floyd, na swoje nieszczęście, boryka się też z konsekwencjami choroby Peyroniego, która zniekształciła mu penisa, co w relacji z kobietami lubiącymi seks jest jak wyrok, jak antyczne fatum. Nawet, gdyby chciały jak najlepiej – nic nie jest możliwe, bo nie da się i koniec. Wtedy Floyd, który w międzyczasie zorientował się, że pasjonuje go język migowy, zaczyna pracować jako tłumacz. Poznaje nieszczęśliwego pana pogodynkę, a nawet ratuje mu życie w czasie programu na żywo o tornado.

Ich żony też się poznają na domowym party zwanym z amerykańska „kukudziurą”. W końcu zaś partnerka Floyda podczas jednego z meczów powie do Clarka, żeby wziął sobie to, co ona ma między nogami. Akurat trzyma tam piwo, jednak pan pogodynka rozumie, że zaproszenie ma szerszy kontekst i nietypowa intryga, której opis tylko w części wyczerpuje tradycyjna formuła „trójkąt miłosny”, rozkręca się w pełni.

Aplikacje randkowe, „świerszczyki" i wyjątkowe śledztwo

Serial pokazuje też pośrednio, że nie tylko ujawnienie skrytych marzeń, tęsknot i fantazji bywa obciążone lękiem i strachem przed kompromitacją. Także opowiadanie o tym musi być tak skonstruowane, żeby stanowiło atrakcję, dlatego narrację, jaką proponuje Conrad można też nazwać zabawą w kotka i myszkę.

Scenarzysta i reżyser w jednej osobie, opowiadając o sekretach, nie mógł przecież od razu wywalić kawy na ławę, a chcąc przekazać przemyślenia nieoczywiste – pomyślał pewnie, że trzeba opakować historię znakami, które przyciągną uwagę różnych widzów. Pragnących zobaczyć film o wspomnianym trójkącie erotycznym, ale też spodziewających się historii o kryptogejach lub facetach, którzy gejami być zapragną.

Mamy wreszcie motyw kryminalny, bo jak mówi stara zasada popkultury: możesz opowiedzieć najdziwniejszą historię, byle to był kryminał lub thriller. Nie będę zbyt wiele spojlerował, gdy poinformuję, że jeden z bohaterów ginie na samym początku. Wkrótce okazuje się, że w młodości pozował nago do „świerszczyków” dla dziewczyn. Tajemniczych sytuacji jest więcej i przez las zagadek stara się przedrzeć dwójka detektywów – starszy Homer (Richard Jenkins, „Potwory: Historia Jeffreya Dahmera") i młoda Jodie Plumb (Joy Sunday, „Wednesday"). Dlatego poza retrospekcjami współczesność z przeszłością łączą sceny śledztwa i przesłuchań.

Czytaj więcej

„Michael” o Jacksonie bije rekordy pomimo kontrowersji

„Chętni na seks": wyjątkowe głosy, wyjątkowe języki

A jeśli już mowa o Jenkinsie chciałbym zwrócić uwagę na timbre jego głos. I generalnie operowanie głosami przez aktorów. Jestem pewien, że na mistrzostwo świata w tej kategorii odbył się specjalny casting, zaś jego efekt zniszczyłoby oglądanie filmu w dubbingu.

Mistrzostwo świata osiąga również Bateman. Cóż on wyrabia w swoich przyciszonych, delikatnych monologach, kiedy pokazuje, jak jego bohater kryguje się, blokuje go wstyd, a jednocześnie z siłą buldożera toruje sobie drogę do prawdy i wyznań.

Dawid dostraja się do takiego rodzaju komunikacji i porozumienia prostodusznością oraz językiem migowym. Używa go bowiem w ciszy, a jednocześnie z wielką ekspresją. I w miganiu zawarta jest spora część przesłania serialu: żeby odnaleźć się w świecie skomplikowanych relacji i zrozumieć nareszcie samego siebie musimy czasami wyjść poza język, w jakim zostaliśmy ukształtowani od dzieciństwa, ponieważ jest on również nośnikiem zasad i schematów, które nas blokują, zniewalają.

Świetne jest to miganie w „Chętnych na seks”, a zwłaszcza pokazywanie randkowego pseudonimu „Tiger Tiger”. To trzeba zobaczyć. I również to, jak ktoś pełen lęku i uprzedzeń gest miłości odbiera jako nienawiść. Konsekwencje tego są bowiem nieobliczalne. Tego nie da się wypowiedzieć słowami.