Rusza sezon filmowych nagród przyznawanych przez amerykańskich krytyków. Swoimi laurami obdarowali twórców dziennikarze nowojorscy z pism takich jak m.in. „Time”, „Vanity Fair” czy „Variety”. Nie obyło się bez niespodzianek, a nawet sensacji.  Za najlepszy film roku uznano bowiem japoński „Drive My Car” Ryusuke Hamaguchi. Japoński kandydat do Oscara w kategorii filmu zagranicznego pokonał całą plejadę głośnych tytułów amerykańskich.

Poza tym Nowojorczycy zakochali się w „Psich pazurach” Jane Campion, obdarowując go aż trzema wyróżnieniami. Jane Campion została uznana za najlepszą reżyserkę. Benedicta Cumberbatcha, który zagrał ranczera z lat dwudziestych XX wieku walczącego ze swoimi demonami, nagrodzono za najlepszą rolę męską. Kodi Smit-McPhee dostał wyróżnienie za najlepszą rolę drugoplanową. Stworzył on ciekawą kreację jako delikatny chłopak nie pasujący do obowiązującego na Dzikim Zachodzie wzoru męskości.

Poza tym Nowojorczycy zakochali się w „Psich pazurach” Jane Campion, obdarowując go aż trzema wyróżnieniami.

Za najlepszą rolę kobiecą krytycy nowojorscy nagrodzili Lady Gagę, która wystąpiła w „Domu Guccich”. Choć film miał bardzo zróżnicowane recenzje, jej kreacja zachwyca. Zaskakujące okazało się wyróżnienie za kobiecą rolę drugoplanową. Przypadło ono  Kathryn Hunter, która wcieliła się w jedną z wiedźm w „Tragedii Makbeta”.

W roku, w którym kilka ambitnych filmów powstało w czerni i bieli, krytycy zachwycili się kolorowymi zdjęciami, jakie do „West Side Story” wykonał stały współpracownik Stevena Spielberga – Janusz Kamiński.

Za najlepszy film zagraniczny uznano „The Worst Person in the World” Joachima Triera.

Z pewnością natomiast krytycy z Nowego Jorku nie rozpieścili w tym roku Paula Thomasa Andersona. Jego opowieść o dojrzewaniu, osadzona w latach 70. poprzedniego wieku „Licorice Pizza” dostała tylko wyróżnienie za scenariusz.