Filmowcy okupują dom, który gra amerykańskie mieszkanie głównego bohatera Olivera.

– Scena 21! – słychać stuk klapsa. – Akcja! – woła reżyser. Przed kamerą pojawia się odmłodzona o jakieś 20 lat Grażyna Barszczewska.

To matka Olivera, kiedyś znakomicie zapowiadająca się pianistka, której karierę przerwał wypadek. Stoi nad chłopcem szlifującym Preludium h-moll Chopina. – Oli, jeszcze raz! – przerywa mu.

– Moja bohaterka bardzo kocha syna – zapewnia aktorka.

– Dla niego zdecydowała się na emigrację do USA, gdzie miał warunki do rozwoju talentu. Bywa jednak dla niego nie tylko muzycznym tyranem – zdradza.

Siedzący przy fortepianie Marcin Rostek cierpliwie znosi kolejne duble. Debiutuje w roli aktora, ale preludium gra z wprawą. Jest uczniem warszawskiej szkoły muzycznej.

Zaraz po nim występuje zaledwie siedmioletni Mateusz Budejko, siostrzeniec znakomitego pianisty Janusza Olejniczaka. Przed kamerą początkowo czuje się nieco spięty, po chwili jednak i jemu trema mija.

[b][link=http://www.zw.com.pl/artykul/468371_Sztuka_jest_pieknie_wygrac.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link][/b]