Reklama

Orzeł na paralotni

Grzegorz Zariczny jest autorem dokumentu "Marysina Polana". Film wyprodukowany przez Mistrzowską Szkołę Reżyserii Andrzeja Wajdy otrzymał dwa wyróżnienia na 50. Krakowskim Festiwalu Filmowym.
Grzegorz Zariczny

Grzegorz Zariczny

Foto: materiały prasowe

Jury doceniło obraz za "umiejętne stworzenie jedności miejsca i akcji oraz za zdobycie przez filmowca zaufania bohaterów, w filmie o ludziach i zwierzętach, w polskich górach, z dala od cywilizacji". Reżyser otrzymał też Nagrodę im. Macieja Szumowskiego za "szczególną wrażliwość na sprawy społeczne".

A oto, jak film przedstawia producent: "Czterech juhasów spotyka się na wypasie owiec z dala od domu i dobrodziejstw cywilizacji. W bacówce spędzają wiele miesięcy, zajmując się zwykłymi pasterskimi czynnościami. Ale nic tak nie zbliża samotnych mężczyzn jak rozmowa, zwłaszcza o kobietach. Otwierają więc przed współtowarzyszami swoje serca, wymieniają się poglądami i doświadczeniami, wspierają się nawzajem i spierają. Ich życie uzależnione jest od pór roku i rytmu natury. Za kilka miesięcy znowu spotkają się na Marysinej Polanie"

[ramka] [b] Nazywam się:[/b] Grzegorz Zariczny

[b]Urodziłem się:[/b] W Krakowie, skąd mama po tygodniu zabrała mnie na wieś.

[b]Pierwszym filmem, który zrobił na mnie wrażenie były: [/b] „Siostry” Pawła Łozińskiego. To jeden z tych nielicznych filmów, w którym wiem, po co reżyser wziął kamerę do ręki.

Reklama
Reklama

[b]Studiowałem:[/b] geografię, dopóki zajęcia odbywały się w terenie czyli jakieś dwa lata. Potem była już reżyseria filmowa na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego i Mistrzowska Szkoła Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.

[b]Filmowy kadr, który ostatnio poruszył mnie w kinie to:[/b] W jakimś kanale przyrodniczym obejrzałem film o człowieku, który zaopiekował się rannym orłem. Wyleczył go, ale okazało się, że ptak nigdy nie będzie latał i resztę dni dopełni jako kura. Człowiek ten wsadził więc orła na paralotnię i wysłał w przestworza. Przywrócił mu na pięć minut wolność. Spojrzenie tego orła w czasie lotu głęboko mnie przejęło. Ale jeszcze bardziej spojrzenie człowieka, który do tego doprowadził. Szkoda tylko, że człowiek człowiekowi nie potrafi tyle dać, co niekiedy daje zwierzęciu.

[b]Postanowiłem zostać reżyserem by: [/b]opowiadać historie za pomocą obrazu.

[b]Moimi filmowymi mistrzami są: [/b]ci, którzy potrafią dobrze opowiedzieć historię, nie robiąc przy tym kamerą krzywdy bohaterowi.

[b]Pierwszy film nakręciłem:[/b] w głowie. Bo nie miałem kamery. Zresztą dalej jej nie mam.

[b] Inspiracją do najnowszego obrazu było: [/b]dzieciństwo. Zarówno to spełnione, jak i nie.

Reklama
Reklama

[b]Najważniejszy w moim filmie jest:[/b] człowiek.

[b]Tytuł mojego filmu rozumiem następująco:[/b] „Marysina Polana” to po prostu nazwa lokalna miejsca akcji.

[b]Cdn.... (czyli, co w najbliższych planach): [/b]ciężka praca, bez której nie można dobrze opowiedzieć żadnej historii. [/ramka]

Film
„Pan Nikt kontra Putin”: narastająca propaganda reżimu obejmuje nawet dzieci
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Film
Renate Reinsve w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dziewczyna z małej wioski
Film
Rok Andrzeja Wajdy rozpocznie się 6 marca
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Film
Berlinale 2026: Złoty Niedźwiedź dla „Yellow Letters”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama