Reklama

Ludzie tacy jak my, którzy nieco zbłądzili

Dziś na Warszawskim Festiwalu Filmowym najbardziej oblegany będzie „Chrzest” Marcina Wrony. Wieczorny pokaz tego filmu to jego oficjalna polska premiera.
„Chrzest” startuje w konkursie WFF. I ma szanse na laury

„Chrzest” startuje w konkursie WFF. I ma szanse na laury

Foto: materiały prasowe

O „Chrzcie” głośno jest od kilku miesięcy. Z tegorocznego festiwalu w Gdyni reżyser i producent wywieźli Srebrne Lwy, a dwóch aktorów – Wojciech Zieliński i Tomasz Schuchardt – nagrody za pierwszoplanowe postaci. Film podoba się na zagranicznych przeglądach. Nic dziwnego, że na poniedziałkowe seanse wyprzedano niemal wszystkie bilety.

– Strasznie cieszy takie zainteresowanie – mówi Wojciech Zieliński. – Dałem temu filmowi bardzo dużo z siebie, chwilami nawet za mocno się odsłaniając.

„Chrzest” odczytać można na kilku płaszczyznach. Tak jak tytuł w najprostszej wersji nawiązujący do ceremonii, na którą główny bohater Michał (Zieliński) zaprasza dawno niewidzianego przyjaciela Janka (Schuchardt).

Kiedyś Michał wprowadził kumpla w struktury przestępcze, teraz chciałby o tym zapomnieć, ale trudno uciec od przeszłości.

Jedna z najbardziej dramatycznych scen rozgrywa się w rzece, przywołując skojarzenia biblijne. By jednak i takie odczytanie nie było dominujące i zbyt oczywiste, reżyser rozpoczyna film starą ryciną pokazującą Kaina i Abla. A potem opowiada historię z gangsterskiego światka.

Reklama
Reklama

Zieliński, by lepiej wejść w rolę Michała, spotykał się m.in. z odsiadującymi wyroki. Ludźmi, jak mówi, takimi samymi jak my, którzy jednak gdzieś kiedyś zbłądzili. – Po jednej z wizyt, kiedy wyszedłem za bramę więzienia przy Rakowieckiej, pomyślałem: człowieku jesteś wolny, możesz robić, co chcesz, powinieneś być szczęśliwy – mówi.

Aktor szukał inspiracji także w innych miejscach.

– Budując rolę, próbowałem zrozumieć, jak czuje się człowiek, na którego wyrok postawiła biologia. Kiedyś źle mu się podzieliła komórka i teraz musi zająć wobec tej nieodwracalnej sytuacji stanowisko.

Aktor wspomina intensywne przygotowania do filmu, kiedy reżyser, operator Paweł Flis i trójka głównych aktorów szukali najlepszej formy dla wyrażenia emocji tłumionych między bohaterami. – Nam było łatwiej. Ciężar historii opiera się na relacjach między Michałem a Jankiem, ale i Natalia (Rybicka) zrobiła dużo, by jej postać była widoczna – zapewnia. W pamięci pozostaje również rewelacyjna rola Adama Woronowicza jako lokalnego mafioso „Grubego”.

[ramka][b]Dwie polskie premiery[/b]

„Chrzest” Marcina Wrony pokazany zostanie dziś o godz. 21 i 21.30 w Multikinie Złote Tarasy oraz w środę o godz. 19, również w Multikinie. Po tym seansie widzowie spotkają się z ekipą. Dziś w programie WFF także jeszcze jedna polska premiera – „Lincz” Krzysztofa Łukaszewicza (godz. 16.30 w Multikinie Złote Tarasy). [/ramka]

Film
Oscary 2026: Dwóch murowanych faworytów i film, który może ich pogodzić
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Film
Najważniejsze Orły dla „Domu dobrego” Wojciecha Smarzowskiego
Film
Nie żyje Magdalena Majtyka. Aktorka miała 41 lat
Film
Thierry Klifa: Bogaci Francuzi nie chwalą się majątkiem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama