Reklama

"Król Lew": Nowy Simba prawie jak żywy

Nowa wersja wielkiego hitu, jakim był „Król Lew” olśniewa precyzją i perfekcją. Zabrakło tylko magii dawnej opowieści.

Aktualizacja: 19.07.2019 14:19 Publikacja: 19.07.2019 10:51

"Król Lew": Nowy Simba prawie jak żywy

Foto: AFP

Nie ma to jak odcinać kupony od dawnych sukcesów. Zwłaszcza, gdy stale rodzą się nowe pokolenia młodych widzów. Szefowie Disneya przez dziesięciolecia regularnie przypominali swoje największe przeboje: bajki o królewnie Śnieżce, tygrysku Mowgli, 101 Dalmatyńczykach, zakochanym kundlu, Alladynie, słoniku Dumbo.

Reklama
Reklama

W czasach największego kryzysu, jaki ogarnął Hollywood na początku lat siedemdziesiątych, właśnie Disney był jedynym studiem, które nie ponosiło strat i nie wysprzedawało swoich rekwizytów.

Oryginał powstał w 1994 roku. To była historia małego lewka Simby, który czuje się winny śmierci ukochanego ojca i ucieka z krainy lwów, by wieść samotne życie. Jednak po latach wraca do swojego królestwa, by ocalić je od tyranii i objąć ojcowski tron.

Miliard dolarów zysku

Disneyowscy twórcy przestali serwować dzieciom słodkie, infantylne opowiastki. Pokazali różne strony życia, zrobili pean na cześć miłości i lojalności, opowiedzieli o przyjaźni samotnych „odmieńców”, ale też o niegodziwości, chytrości, walce o władzę, w imię której można posunąć się nawet do zbrodni, a wreszcie o śmierci. Jak w życiu. Potrafili pokazać tęsknotę – jak w scenie, w której podrośnięty już Simba patrzy w niebo i przypomina sobie słowa ojca o przodkach patrzących na nas z gwiazd.

Reklama
Reklama

Film pobił wszelkie rekordy powodzenia, do dziś zarobił ponad miliard dolarów. Nagrania z muzyką i piosenkami znajdowały się na topie najlepiej sprzedających się płyt, ze sklepów znikały koszulki i dziecięce ubranka, pościel, szczoteczki do zębów, przybory szkolne i zestawy śniadaniowe ozdobione podobiznami Simby, Pumby czy Tymona. W sieci magazynów Toys „R” Us można było kupić dostać ponad 200 produktów z „Króla Lwa”, w kampanię promocyjną włączyła się firma Burger King.

Po 25 latach nowego „Króla Lwa” zrealizował spec od kina rozrywkowego Jon Favreau. Oczywiście w technice live-action, oddając rzeczywistość niemal z fotograficzną dokładnością. Afrykańska sawanna, stada antylop i słoni – wszystko wygląda naturalnie.

Piosenka Beyonce

Nowa wersja zachwyca pięknem krajobrazu, wzrusza wizerunkiem małego, nieporadnego Simby, potrafi też wzbudzić w widzu niepokój i poczucie grozy sekwencjami walk. Film trwa o pół godziny dłużej niż oryginał, bo kamera rozkoszuje się niezwykłymi widokami.

Niektórzy zachodni krytycy piszą, że w tej dosłowności wyparowuje z ekranu magia i coś w tym jest – animacja z pewnością mocniej uruchamia dziecięcą wyobraźnię niż fotograficzna dokładność. Ale nowy „Król Lew” też ma swój urok, muzykę Hansa Zimmera, znane z poprzedniej wersji, na nowo nagrane utwory Eltona Johna i Tima Rice’a, dodatkowo nową piosenkę Beyonce „Spirit”. A na płycie inspirowanej filmem śpiewają największe gwiazdy popowej sceny, Beyoncé również w duecie Kendrickiem Lamarem. Uwagę zwracają dwa tri: Beyoncé, Jay-Z, Childish Gambino, a także Salatiel, Pharrell, Beyoncé.

W naszych kinach film można obejrzeć w dwóch wersjach – z napisami i polskim dubbingiem. Ci, co pokochali „Króla Lwa” ćwierć wieku temu, dziś pewnie wrócą do wspomnień idąc do kina ze swoimi dziećmi. Murowany przebój.

Film
Oscary 2026: Krótkie listy ogłoszone. Nie ma „Franza Kafki”
Film
USA: Aktor i reżyser Rob Reiner zamordowany we własnym domu
Film
Nie żyje Peter Greene, Zed z „Pulp Fiction”
Film
Jak zagra Trump w sprawie przejęcia Warner Bros. Discovery przez Netflix?
Film
„Jedna bitwa po drugiej” z 9 nominacjami Złotych Globów. W grze Stone i Roberts
Materiał Promocyjny
Działamy zgodnie z duchem zrównoważonego rozwoju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama