Koncepcja local content w Polsce nabrała realnego tempa w październiku 2025 r., gdy w Ministerstwie Aktywów Państwowych minister Wojciech Balczun powołał specjalny zespół odpowiedzialny za promowanie i wdrażanie krajowego komponentu w strategicznych inwestycjach. Podczas jednej z sesji Europejskiego Kongresu Finansowego 2026 w Sopocie, zorganizowanej w formule okrągłego stołu, zaprezentowano konkretne rekomendacje mające usunąć bariery finansowe i regulacyjne ograniczające udział rodzimych przedsiębiorstw w dużych projektach.
Rekomendacje przygotowali przedstawiciele administracji publicznej, biznesu i sektora finansowego. Stawka jest wysoka. Jak wskazywał Przemysław Ciszak, dyrektor generalny w Ministerstwie Aktywów Państwowych, zwiększenie udziału local content w gospodarce o zaledwie 10 proc. mogłoby przełożyć się na wzrost PKB o około 3,6 proc. oraz dodatkowe 30 mld zł wpływów do budżetu państwa.
Potrzebne większe zaliczki
Jednym z najczęściej powtarzających się postulatów była konieczność zmiany podejścia do zaliczkowania kontraktów. Obecnie brak płynności finansowej na początku inwestycji jest jedną z głównych barier dla firm z sektora MŚP, które pełnią też rolę podwykonawców.
– Zaliczka powinna wynosić minimum 10 proc. w przypadku robót budowlanych oraz minimum 25 proc. dla dostaw i usług – podkreślał Wojciech Bartelski, członek zarządu ds. strategicznych w Tramwajach Warszawskich. Dodał, że środki powinny trafiać do wykonawców niezwłocznie po podpisaniu kontraktu.
Eksperci rekomendują, aby zaliczkowanie stało się standardem w zamówieniach publicznych. Pozwoliłoby to ograniczyć koszty finansowania, które dziś wykonawcy uwzględniają w cenach ofert. Zaproponowano również bezpieczny mechanizm rozliczania zaliczek poprzez ich stopniowy zwrot wraz z realizacją kolejnych etapów projektu.
Propozycja spotkała się z szerokim poparciem uczestników debaty. Tomasz Kwieciński, radca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, przypomniał, że w kontraktach GDDKiA zaliczki do 10 proc. wartości inwestycji oraz płatności za materiały zgromadzone na budowie już funkcjonują i dobrze sprawdzają się w praktyce.
Biznes chce niższych gwarancji
Drugim kluczowym obszarem dyskusji był system gwarancji wymaganych od wykonawców. Zdaniem przedstawicieli biznesu obecne wymogi są zbyt restrykcyjne i nie odpowiadają skali współczesnych inwestycji infrastrukturalnych. Szymon Repkowski, wiceprezes i dyrektor pionu finansowego w NDI, zwrócił uwagę, że obecnie przy kontraktach liczonych już w miliardach złotych standardowa gwarancja należytego wykonania na poziomie 10 proc. wartości umowy stanowi dla wielu polskich firm wyraźną barierę, czasami wprost nie do przejścia. Postulował więc obniżenie tego wymogu do 5 proc., nawiązując do analiz prowadzonych obecnie przez GDDKiA.
Kontrowersje budzi również długość obowiązywania gwarancji. Wymaganie zabezpieczeń przez 10, a czasem nawet 15 lat po zakończeniu inwestycji uczestnicy debaty uznali za nieproporcjonalne. – Trudno uznać po 10–15 latach użytkowania infrastruktury czy mamy do czynienia z wadami, które powinny być finansowane z takiej gwarancji, czy to już może wynik „zwykłego” zużycia – argumentował Repkowski.
W odpowiedzi Marek Miller, prezes Prokuratorii Generalnej RP, zapowiedział przygotowanie tzw. czarnej listy klauzul umownych, które nie powinny być stosowane przez zamawiających. Mają się na niej znaleźć również nadmiernie długie okresy gwarancyjne.
Nowe instrumenty finansowe
Uczestnicy debaty wskazywali również na potrzebę stworzenia nowych narzędzi finansowych, które mogłyby zastąpić kosztowne gwarancje bankowe. Ilona Wołyniec, dyrektor w PKO BP, przedstawiła koncepcję rachunku powierniczego jako alternatywy dla gwarancji zaliczkowej. Środki wpłacane przez zamawiającego byłyby uwalniane po osiągnięciu określonych kamieni milowych projektu. Takie rozwiązanie pozwalałoby zamawiającemu kontrolować sposób wykorzystania pieniędzy, a wykonawcom zapewniałoby dostęp do finansowania bez angażowania limitów gwarancyjnych.
Joanna Smolik, dyrektor w Banku Gospodarstwa Krajowego, podkreślała, że rozwój polskich przedsiębiorstw wymaga szerszego dostępu do kredytów inwestycyjnych, finansowania obrotowego oraz gwarancji z podziałem ryzyka. – Warunkiem koniecznym do wyskalowania polskich przedsiębiorstw i zwiększenia ich konkurencyjności na rynkach międzynarodowych jest uruchomienie dźwigni finansowych z podzielonym ryzykiem. To może być jak tlen dla biznesu – zaznaczyła.
Z kolei Bartosz Drabikowski, prezes Vinci, zaproponował utworzenie specjalnego funduszu inwestycji kapitałowych dedykowanego firmom realizującym projekty w formule local content.
Standaryzacja umów i mediacje zamiast sądu
Ważnym tematem dyskusji była również standaryzacja umów. Zdaniem uczestników brak jednolitych wzorców kontraktowych zwiększa ryzyko po stronie wykonawców, wydłuża procesy negocjacyjne i podnosi koszty składanych ofert. Przedstawiciele administracji publicznej poinformowali, że trwają już prace nad wzorem umowy na roboty budowlane dla małych i średnich kontraktów.
Nowe podejście ma również promować dialog i polubowne rozwiązywanie sporów, np. poprzez komisje rozjemcze i mediacje, prowadzone jeszcze w trakcie realizacji inwestycji. Zdaniem ekspertów pozwoli to uniknąć wieloletnich sporów sądowych, które szczególnie mocno uderzają w płynność finansową mniejszych przedsiębiorstw.
– Polska gospodarka dojrzała do systemowych zmian. Przejście od pasywnego zamawiania usług do aktywnego budowania łańcuchów dostaw opartych na krajowych firmach wymaga odwagi regulacyjnej – podsumowywał Michał Stępniewski, wiceprezes PKO Banku Hipotecznego i moderator debaty. Jak podkreślił, wdrożenie przedstawionych rekomendacji mogłoby usunąć najważniejsze bariery ograniczające dziś potencjał polskich przedsiębiorstw w zamówieniach publicznych i strategicznych inwestycjach.