Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć tylko w przybliżeniu, bo menedżerowie nie są jednorodną kategorią w żadnym kraju. Mogę jednak wskazać dwie główne różnice, które wynikają z corocznych badań „CEO Challenge” realizowanych przez Conference Board na całym świecie oraz z mojego doświadczenia we współpracy z polskimi i zagranicznymi szefami.

Przede wszystkim wielu polskich menedżerów jest bardziej innowacyjnych i skłonnych do improwizacji niż ich zachodni koledzy. To dobra pozostałość lat 90., kiedy to wiedza była ograniczona, liczyła się szybkość działania i dobrzy menedżerowie uczyli się, stale eksperymentując. Byli odważni i podejmowali ryzyko bardziej w stylu przedsiębiorców. Dlatego do dziś cenią szybkość działania, elastyczność i duże wyzwania.

Zawsze jest coś za coś i dlatego drugą różnicą, która jest lustrzanym odbiciem pierwszej, jest mniejsza skłonność do doskonalenia operacyjnego zarządzania w polskich firmach. Menedżerowie w Ameryce, Europie Zachodniej czy Japonii szlifują stale detale, doskonalą technologie działania i w rezultacie ich firmy pracują jak dobrze naoliwione maszyny. Polscy menedżerowie mają mniej serca do operacyjnego zarządzania. Dlatego odważyłbym się powiedzieć, że mają większą wyobraźnię strategiczną niż ich koledzy w wielu krajach, ale mniejszą staranność operacyjną.