Tymczasem sugerowanie zmowy, w wyniku której traci ubezpieczony, jest niedorzecznością. Zacznijmy od tego, że rynek OFE ze swej istoty nie będzie nigdy doskonale konkurencyjny, zwłaszcza cenowo. Wpływ na to ma wiele czynników, w tym wysokie koszty stałe, związane m.in. z koniecznością posiadania odpowiednich kapitałów własnych, barierą wejścia i kosztami infrastrukturalnymi. Poza tym nie kto inny jak ustawodawca w 2003 r. praktycznie zlikwidował możliwość różnicowania opłat w zależności od stażu w funduszach, którymi OFE konkurowały między sobą.
Brak mechanizmów umożliwiających większą konkurencyjność to kwestia wyłącznie obowiązujących rozwiązań prawnych. Fundusze emerytalne wielokrotnie występowały o ich zmianę, niestety bez skutku.
Jeżeli zaś chodzi o efekty inwestycji OFE, to w ciągu dziesięciu lat funkcjonowania zapewniły swoim członkom realne wyniki przewyższające poziom inflacji w tym okresie. Warto także spojrzeć, jak radzą sobie na tle ostatniego kryzysu finansowego. A jest to przecież jeden z najpoważniejszych globalnych kryzysów na przestrzeni ostatnich stu lat. Fundusze zdołały odrobić niemal cały spadek wartości aktywów w ciągu roku – a to naprawdę krótki okres. Jeśli dla porównania z OFE zestawi się wyniki funduszy inwestycyjnych stabilnego wzrostu, które operują podobnymi portfelami, to okaże się, że te ostatnie uzyskały wyniki wyraźnie gorsze. Natomiast wzrost bezrobocia związany z kryzysem spowoduje, że znacznie obniży się stopa waloryzacji w I filarze, czyli w ZUS, niebywale wysoka w ostatnim okresie. Tak wysoka, że mało prawdopodobna w nadchodzących latach.
[srodtytul]Sprzeczne oczekiwania[/srodtytul]
Powtarzają się apele, aby OFE inwestowały skuteczniej. Ale jednocześnie możliwości inwestycyjne funduszy przez cały czas są ograniczone. I to zarówno jeśli chodzi o limity, jak i listę instrumentów, w które funduszom emerytalnym wolno inwestować. Dotyczy to np. inwestowania za granicą. Wiele zagranicznych instytucji finansowych, w tym obce fundusze emerytalne, lokuje dziś środki na polskim rynku, korzystając z tego, że utrzymujemy wzrost gospodarczy. Nasuwa się pytanie: skoro zagraniczni emeryci mogą powiększać kapitał w Polsce, to dlaczego Polacy nie mogliby skorzystać na koniunkturze innych krajów? Trudno wymienić istotne przeciwwskazania.
Kolejny zarzut z arsenału przeciwników OFE to oskarżenie, że fundusze tworzą dług publiczny. Taka argumentacja wynika z niekompetencji lub złej woli. OFE – co trzeba podkreślić z całą mocą – nie tworzą długu publicznego. W zreformowanym systemie emerytalnym, przy okazji przekazywania składki do funduszy, ukryty dotychczas dług emerytalny jest ujawniany. I nie jest to wina OFE, tylko są to zobowiązania wobec emerytów, które tak czy inaczej trzeba zrealizować. Różnica jest taka, że przekazywane do funduszy składki są inwestowane, a więc tworzą realny kapitał na przyszłe emerytury, a nie wydawane na bieżące potrzeby bez zaprzątania sobie głowy, kto, kiedy i z czego powstały dług spłaci.