[b]Rz: Inwestycja w platynę ma bardzo poważną wadę – 22 proc. VAT.[/b]
Eliza Dąbrowska: Ma też wiele zalet, które powodują, że nie powinniśmy jej skreślać jako pomysłu na pomnażanie kapitału. Na marginesie, srebro także jest obciążone identycznym podatkiem, a inwestorów nie brakuje. W przypadku platyny jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy do czynienia ze spektakularnym wzrostem cen. Skoki notowań tego metalu są znacznie większe niż choćby złota.
W latach 90. na rynku niewiele się działo. Ceny oscylowały wokół 400 dolarów za uncję. Dopiero milenijna hossa wywindowała je w górę. Od 1999 r. cena platyny wciąż rosła. W 2006 r. za uncję trzeba było zapłacić 1400 dolarów. W marcu 2008 r. cena została wywindowana do 2276 dolarów za uncję. Wkrótce potem zaczęła się stabilizować na poziomie ok. 950 dolarów, a po drodze sięgnęła 768 dolarów. Mimo spadku wielu analityków twierdzi, że w ciągu następnych kilku lat wartość platyny może wzrosnąć nawet do 3000 dolarów za uncję.
[b]Dlaczego?[/b]
Platyna jest pozyskiwana w bardzo małych ilościach. Znaczna część wykorzystywana jest przez przemysł. Dużo kupuje również branża jubilerska. Podaż jest ograniczona. Gdy popyt rośnie, ceny błyskawicznie rosną. Roczne wydobycie tego metalu nie przekracza 160 ton (dla porównania, złota pozyskuje się ponad 15 razy więcej). Większość płytkich złóż została już wyeksploatowana, dlatego górnicy poszukują cennych samorodków na głębokości ponad 4 km.