Rynki wschodzące, które w tym tygodniu były preferowane przez inwestorów, w piątek oddały pole giełdom rozwiniętym. To tam popyt wyprowadził główne indeksy o ponad 2 proc. w górę.
Dobrze odebrano odczyt niemieckiego wskaźnika IFO, który wzrósł mocniej od oczekiwań. Pozytywnie zaskoczył wynikami finansowymi koncern Ford. Straty (-1,8 mld dol.) zostały przez inwestorów nagrodzone kilkunastoprocentowym wzrostem notowań. Wystarczyło, że były niższe, niż sądzono. Chociaż więc GM i Chryslerowi wciąż grozi upadłość, to amerykańskim inwestorom nie psuło to humoru. Indeks S&P wzrósł o 1,7 proc. a indeks giełdy NASDAQ o 2,5 proc.
Informacje o Fordzie ta podziałała także na inwestorów na innych giełdach, którzy w piątek najchętniej kupowali właśnie akcje spółek motoryzacyjnych. Paneuropejski indeks sektora zyskiwał ponad 2,5 proc., najwięcej wśród wszystkich branż.
Pozytywnie odebrano też dane na temat zamówień na dobra trwałe w USA. Okazało się że w marcu spadły one o 0,8 proc., podczas gdy spodziewano się spadku o 1,5 proc. W marcu sprzedano też więcej nowych domów, niż przewidywali analitycy, co jeszcze bardziej zwiększyło optymizm giełdowych graczy.
W Warszawie zainteresowanie zakupami akcji początkowo było niewielkie. Po udanym początku sesji (rano indeks WIG20 zyskał prawie 1,5 proc.), później ceny powolnie zaczęły się osuwać. Wynikało to nie tyle ze zwiększonej podaży, ile raczej z cofnięcia się kupujących.