Na czarnej liście znalazł się m.in. sektor telekomunikacyjny, który przez szereg lat zapewniał Sygnity stabilne przychody przekraczające 100 mln zł rocznie. Prawie całość obrotów generowała współpraca z Telekomunikacją Polską, dla której spółka przygotowała kilka produktów, w tym KSP - Krajowy System Paszportyzacji.
Problemy Sygnity w TP zaczęły się na początku w 2007 r., gdy znacząca część pracowników pionu, na czele z Adamem Ledą, złożyła wypowiedzenia i przeszła do firmy Cube Corporate Release. Spółki zaczęły prowadzić wyniszczającą wojnę o zlecenia. Obu nie wyszło to na dobre. Sygnity pozbawione kluczowych pracowników zaczęło mieć problemy z jakością i terminową realizacją zleceń. Mimo to jeszcze na początku 2008 r. Piotr Kardach, ówczesny prezes Sygnity zapewniał, że sytuacja w pionie pracującym dla branży telekomunikacyjnej została ustabilizowana. Sygnalizował równocześnie, że spółka będzie chciała uniezależnić się od współpracy z TP, bo bazowanie na jednym kliencie jest zbyt ryzykowne. Firma zamierzała szukać zleceń u innych operatorów. Nic z tego nie wyszło.
Dodatkowo TP i PTK Centertel zabrały się za cięcia i porządkowanie wydatków na informatykę. W ramach projektu Vendors Consolidation operatorzy wybrali kilka firm, z którymi podpisali trzyletnie umowy ramowe dotyczące rozwoju i utrzymania systemów IT, z których korzystają. Sygnity nie dostało, nawet jako podwykonawca (jak to zrobił Cube), żadnego zamówienia. To przypieczętowało losy pionu telekomunikacyjnego w spółce.