Reklama

Włosi i Irlandczycy muszą ciąć głębiej

Włochy są wreszcie gotowe do rozpoczęcia debaty nad pakietem oszczędnościowym. Bruksela oburzyła się zaś zdegradowaniem irlandzkiego długu do poziomu śmieciowego

Publikacja: 13.07.2011 20:55

Włosi i Irlandczycy muszą ciąć głębiej

Foto: Bloomberg

Zdaniem agencji oceny wiarygodności kredytowej Moody's jest coraz bardziej prawdopodobne, że Irlandia będzie potrzebowała, tak samo jak Grecja, drugiego pakietu ratunkowego. Ale decyzja Moody's była zaskoczeniem. Zdaniem Olli Rehna, unijnego komisarza ds. walutowych, obniżka irlandzkiego ratingu, i to przed opublikowaniem wyników kwartalnego przeglądu kryteriów gospodarczych, jest dyskusyjna.

Jak można się było spodziewać, komunikat agencji spowodował natychmiastową wyprzedaż irlandzkich obligacji. Oprocentowanie papierów dwuletnich osiągnęło poziom 18,645 proc. Przy tym agencja nie ukrywa, że Irlandczycy systematycznie wprowadzają w życie wszystkie postanowienia, które warunkowały udzielenie jej pomocy w wysokości 85 mld euro. Moody's jednak przyznaje, że ryzyko związane z dalszymi posunięciami konsolidacyjnymi jest zbyt wysokie, przede wszystkim z powodu wyraźnie słabej kondycji irlandzkiej gospodarki.

Irlandczycy są oburzeni i wskazują, że Moody's jest bardziej surowy od Standard & Poor's i Fitcha, które nadal utrzymują dla Irlandii rating inwestycyjny (co tak naprawdę niewiele w tej chwili znaczy, bo ten kraj nie jest obecnie aktywny nam rynku długu).

Rating inwestycyjny AA minus dla Włoch potwierdził wczoraj Fitch, wskazując na wiarygodny program rządowy. Ze swojej strony włoski minister finansów Giulio Tremonti zapowiedział w Rzymie, że wart 40 mld euro program oszczędnościowy będzie jeszcze rozszerzony. Po jego wypowiedzi indeks giełdy mediolańskiej wzrósł o 1,29 proc. Oczekuje się, że plan oszczędnościowy, który przewiduje drastyczne cięcia wydatków w regionach i reformę emerytalną przy zamrożeniu płac w sektorze publicznym, zostanie w czwartek przyjęty przez izbę niższą parlamentu, a dzień później przez izbę wyższą. Na Włochów naciska także MFW, który zaleca "racjonalizację wydatków i dokonanie cięć".  I to w sytuacji, gdy wzrost PKB w I kwartale wyniósł jedynie 0,1 proc.

Zdaniem przyszłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, a obecnie prezesa Banku Włoch Mario Draghiego w tej chwili najważniejszy jest sygnał ze strony strefy euro, który pomoże w uspokojeniu rynków. – Musimy jasno określić, jakie są nasze cele, ujawnić, jakimi instrumentami zamierzamy to osiągnąć i skąd weźmiemy na to środki – mówił Draghi w rozmowie z "Financial Times".

Reklama
Reklama

Rynki na razie pozostają jednak rozchwiane. W środę drożało złoto, osiągając poziom najwyższy w historii (1586,85 dol. za uncję), bo inwestorzy wciąż się obawiają, że kryzys w strefie euro się pogłębia. Lepsze nastroje widać było na europejskich giełdach, których indeksy zgodnie zyskiwały.

Na najbliższy piątek planowany jest szczyt w Brukseli, który ma wyznaczyć kierunki dalszego postępowania wobec Grecji, nadal postrzeganej jako najsłabsze ogniwo w strefie euro.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama