Hiszpańskie i włoskie obligacje osiągnęły wczoraj – niespełna dwa tygodnie po uzgodnieniu bardzo śmiałego pakietu ratunkowego dla Grecji – najwyższą rentowność w historii strefy euro.
Hiszpański premier Jose Zapatero odkłada urlop, a jego minister gospodarki jest w bezpośrednim kontakcie z Paryżem, Berlinem i Rzymem. Szef włoskiego rządu Silvio Berlusconi szykuje przemówienie w parlamencie. Minister finansów Giulio Tremonti spotka się zaś dziś w Luksemburgu z szefem eurogrupy (ministrów finansów strefy euro) Jeanem-Claude'em Junckerem.
Oba kraje są na celowniku inwestorów, ale szczególnie niepokoją ich Włochy, które do tej pory były oceniane lepiej niż Hiszpania. Ich dług publiczny wynosi aż 120 proc. PKB. Jest to drugi najgorszy wskaźnik w strefie euro, po Grecji. W ujęciu bezwzględnym jego rozmiary są mniejsze tylko od amerykańskiego i japońskiego, co – w razie zawirowań na rynku – może mieć istotny negatywny wpływ na wycenę aktywów wielu instytucji finansowych. – Jesteśmy absolutnie przekonani, że hiszpańskie i włoskie władze podejmą wszystkie niezbędne kroki i wprowadzą obiecane reformy. Obie gospodarki są na dobrej drodze do ożywienia i konsolidacji fiskalnej – powiedziała wczoraj Chantal Hughes, rzeczniczka Komisji Europejskiej.
Bruksela nie zajmuje się też na razie kwestią planu ratunkowego dla Cypru. To kraj, który popadł w poważne tarapaty poprzez swoje ścisłe związki z Grecją – jego banki mają w portfelach dużo greckich obligacji – a także eksplozję z 11 lipca, która zniszczyła jedyną elektrownię na wyspie. Mieszkańcom stolicy już zaleca się niekorzystanie z klimatyzacji, niezbędnej w gorące dni lata. Do dymisji podał się rząd. „Grozi nam konieczność skorzystania z unijnego programu pomocowego, ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami. Przyszedł moment na natychmiastowe i skuteczne działanie" – napisał w swoim oświadczeniu Bank Cypru.
KE przypomina, że Cypr ma realizować plan konsolidacji fiskalnej. Zobowiązał się do obniżenia deficytu do 4 proc. PKB w 2011 r. i 2,5 proc. w 2012 r.