Ten rok jest dla polskiego sportu wyjątkowo udany. Najpierw były bardzo dobre występy na zimowych igrzyskach olimpijskich, okraszone czterema złotymi medalami. Później wygrane z Niemcami w piłkę nożną, ręczną, koszykówkę, siatkówkę i wreszcie mistrzostwo świata w tej ostatniej dyscyplinie. Do tego dochodzą sukcesy kolarzy z mistrzostwem świata Michała Kwiatkowskiego na czele. Czy w takim razie polski sport faktycznie trzeba ratować?
Zawodowy ?czy masowy
– Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ten rok jest bardzo dobry, ale to wcale nie oznacza, że przyszły czy kolejne, wyjdą nam równie dobrze – zauważył Tomasz Majewski podczas zorganizowanej przez „Rz" debaty „Nowa idea sportu". Dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą podkreślił, że polski sport, a szczególnie lekkoatletyka, wciąż ma bardzo duże zaległości.
– Najważniejsze pytanie brzmi: czy powinniśmy stawiać na sport masowy czy zawodowy? Powinno się dokonać zmian w podziale środków z budżetu państwa i pozyskiwania pieniędzy od prywatnych sponsorów. Moim zdaniem głównie trzeba wspierać sport powszechny – stwierdził Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Podobnie uważa prof. Witold Zatoński z Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. – Musi być rozwijany sport masowy. Przede wszystkim dlatego, że korzystnie wpływa na zdrowie, a nie ma lepszego kapitału ludzkiego niż zdrowie. W Polsce niestety „kapitał ludzki" jest chory: co trzeci mężczyzna w naszym kraju nie dożywa 65. roku życia. Koszty leczenia i opuszczenie miejsca pracy powodują duże obciążenie finansowe dla państwa – wyjaśnił prof. Zatoński.
– Sport powinien być kluczową dziedziną w rozwoju każdego państwa, bo kształtuje zdrowie, aktywność i pasję. Dlatego ma wpływ na innowacyjny biznes i kulturę – dodał Tomasz Ziółkowski, dziennikarz, producent, twórca strategii inwestycyjnych na rynku medialnym, autor projektów promujących sport, takich jak „Blisko-Boisko" oraz „Orlików".