Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowe idee dla sportu

Państwo powinno postawić ?na sport powszechny. Zyska na tym zdrowie społeczeństwa i budżet.

Publikacja: 22.10.2014 10:58

Podczas debaty eksperci podkreślili, że musi być rozwijany sport masowy. Przede wszystkim dlatego, ż

Podczas debaty eksperci podkreślili, że musi być rozwijany sport masowy. Przede wszystkim dlatego, że korzystnie wpływa na poziom zdrowia i obniża koszty leczenia społeczeństwa.

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Ten rok jest dla polskiego sportu wyjątkowo udany. Najpierw były bardzo dobre występy na zimowych igrzyskach olimpijskich, okraszone czterema złotymi medalami. Później wygrane z Niemcami w piłkę nożną, ręczną, koszykówkę, siatkówkę i wreszcie mistrzostwo świata w tej ostatniej dyscyplinie. Do tego dochodzą sukcesy kolarzy z mistrzostwem świata Michała Kwiatkowskiego na czele. Czy w takim razie polski sport faktycznie trzeba ratować?

Zawodowy ?czy masowy

– Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ten rok jest bardzo dobry, ale to wcale nie oznacza, że przyszły czy kolejne, wyjdą nam równie dobrze – zauważył Tomasz Majewski podczas zorganizowanej przez „Rz" debaty „Nowa idea sportu". Dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą podkreślił, że polski sport, a szczególnie lekkoatletyka, wciąż ma bardzo duże zaległości.

– Najważniejsze pytanie brzmi: czy powinniśmy stawiać na sport masowy czy zawodowy? Powinno się dokonać zmian w podziale środków z budżetu państwa i pozyskiwania pieniędzy od prywatnych sponsorów. Moim zdaniem głównie trzeba wspierać sport powszechny – stwierdził Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Podobnie uważa prof. Witold Zatoński z Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. – Musi być rozwijany sport masowy. Przede wszystkim dlatego, że korzystnie wpływa na zdrowie, a nie ma lepszego kapitału ludzkiego niż zdrowie. W Polsce niestety „kapitał ludzki" jest chory: co trzeci mężczyzna w naszym kraju nie dożywa 65. roku życia. Koszty leczenia i opuszczenie miejsca pracy powodują duże obciążenie finansowe dla państwa – wyjaśnił prof. Zatoński.

– Sport powinien być kluczową dziedziną w rozwoju każdego państwa, bo kształtuje zdrowie, aktywność i pasję. Dlatego ma wpływ na innowacyjny biznes i kulturę – dodał Tomasz Ziółkowski, dziennikarz, producent, twórca strategii inwestycyjnych na rynku medialnym, autor projektów promujących sport, takich jak „Blisko-Boisko" oraz „Orlików".

Reklama
Reklama

Sport masowy w naszym kraju systematycznie się rozwija, co pokazuje np. rosnąca popularność biegów czy siłowni plenerowych. Nadal głównym sponsorem polskiego sportu jest państwo, które wyda w tym roku na ten cel ok. 840 mln zł, z czego większość na sport zawodowy. Czy więcej powinno trafić na masowy?

– To bardzo złożony problem. Aby istniał dobrze rozwinięty sport masowy, konieczny jest sport zawodowy na wysokim poziomie. Istnieją jednak wyjątki od tej reguły. Sport masowy w Finlandii ma się bardzo dobrze, ale zawodowy w ostatnich latach przeżywa trudności – wskazał Tomasz Majewski.

Janusz Jankowiak podkreślił, że sam sport powszechny nie wystarczy do osiągania sukcesów na poziomie zawodowym. – Ale nie może być tak, że największa część pieniędzy z budżetu trafia na sport profesjonalny, a resztki na wsparcie sportu powszechnego – dodał Jankowiak.

– Jeśli obywatele nie będą mieli zapewnionych podstawowych dóbr, nie ma szans na rozwój sportu masowego czy zawodowego – zaznaczył Tomasz Majewski.

Skąd finansowanie

Eksperci zwrócili uwagę, że do niedawna obowiązywał mniej więcej równy podział pieniędzy z budżetu rozdzielanych pomiędzy poszczególne dyscypliny, ale coraz mocniej promuje się te, które osiągają wyniki.

Są dwa fundusze celowe znajdujące się poza budżetem państwa, tzw. fundusz kapslowy (opłaty zbierane przez samorządy za zezwolenia na sprzedaż alkoholu – red.) i tworzony przez Totalizatora Sportowego Fundusz Promocji Kultury Fizycznej, z których pieniądze mogą trafić na sport. – Jednak aby móc wydawać więcej pieniędzy z Totalizatora, trzeba uzyskać zgodę ministra finansów, a ten w ostatnich latach sprzeciwiał się temu. Totalizator chciałby więcej wydawać, ale nie może – stwierdził Janusz Jankowiak.

Reklama
Reklama

– Pieniądze na polski sport są też w samorządach. Niestety, nie mamy ogólnokrajowego narzędzia, które skłoniłoby samorządowców do wydawania tych środków właśnie na sport. Pozytywnymi wyjątkami są w tym zakresie np. Aleksandrów Łódzki czy Sosnowiec – zaznaczył Tomasz Majewski.

Trudno liczyć na rozwój całej dyscypliny, jeśli nie będzie odpowiedniego finansowania. – Bez wielkich sponsorów wybitny talent się przebije. Ale początkujący sportowcy powinni wiedzieć, że po osiągnięciu sukcesu czeka go nagroda, czyli mówiąc wprost, odpowiednie pieniądze. Jeśli młodzi sportowcy będą mieć taki komfort, można spodziewać się, że będą osiągać wyniki – dodał Tomasz Majewski.

Ale nie zawsze sukces jednego sportowca popycha do przodu całą dyscyplinę. – Nie ma żadnej gwarancji, że po wpompowaniu dużych pieniędzy np. w biegi narciarskie pojawi się kolejny talent na miarę Justyny Kowalczyk. Jednak średni poziom dzięki sukcesom jednego zawodnika zawsze rośnie. Tak też było w moim przypadku i pchnięciu kulą w Polsce – zaznaczył najlepszy polski kulomiot.

– Zdrowie może być utrzymane tylko przez aktywność fizyczną i sport. Jest też ważnym elementem leczenia i rehabilitacji. To szansa dla budowania zdrowej społeczności. Kto powinien płacić za sport? Narodowy Fundusz Zdrowia, podobnie jak jego odpowiednicy w Wielkiej Brytanii czy Norwegii, którzy finansują rehabilitację poprzez sport – dodał prof. Zatoński.

Odważne propozycje

Tomasz Ziółkowski podkreślił, że najważniejsza jest edukacja, dlatego zaproponował utworzenie eksperymentalnego projektu „Sportowej Strefy Ekonomicznej". – Byłby ważny nie tylko dla rozwoju polskiego sportu, ale pośrednio również dla rozwoju najważniejszych dla Polski obszarów biznesowych i kultury. Jeśli projekt sprawdzi się w sporcie, będzie szansą dla innych dziedzin życia kształtujących innowacyjność. Mój pomysł na Sportową Strefę Ekonomiczną to wprowadzenie zasad tworzenia projektów znanych z Doliny Krzemowej do Polski – wyjaśnia.

Jego zdaniem stworzenie wysokiego poziomu edukacji, wyjątkowego na tle Europy, spowoduje, że polskie społeczeństwo będzie zdrowe, innowacyjne i aktywne. – A to stanowi fundament każdej profesjonalnej strategii i szanse na wykorzystanie coraz lepszej infrastruktury sportowej, która przełoży się na sukcesy sportowców, olimpijczyków i sukcesy zawodowe amatorów–pasjonatów sportu – dodał.

Reklama
Reklama

Ważna jest też zmiana kryteriów nauczania na Akademiach Wychowania Fizycznego. Eksperci zgodzili się, że polskich AWF-ów jest zbyt dużo, poziom nauczania się obniżył i pod względem naukowym odstają od światowej konkurencji.

– Wybitni, uznani w świecie naukowcy i trenerzy mogliby wykładać na polskich uczelniach sportowych, pod warunkiem że w ramach Sportowej Strefy Ekonomicznej mieliby ulgi podatkowe – zaproponował Tomasz Ziółkowski.

Eksperci zgodzili się, że edukacja sportowa i dbałość o ducha sportowego powinna zacząć się tak jak każda inna, czyli na szczeblu podstawowym, tak jak udało się rozpocząć bardzo przydatną akcję „WF z klasą". – Możemy postulować zwiększenie liczby godzin lekcji WF w szkołach, ale kluczową sprawą jest dobrze wykształcona kadra nauczycieli, wykładowców i trenerów, którzy dobrze opłaceni, będą chcieli pracować i będą potrafili wyznaczać nowe standardy edukacji w swoim zawodzie. Bez zmiany poziomu edukacji każda inwestycja w sport będzie inwestycją w bylejakość zamiast jakości.

Istotna jest też rola biznesu. – Największe sukcesy polskich sportowców promujących Polskę na świecie są efektem współpracy z biznesem i nowych standardów narzuconych przez biznes związkom sportowym. Przykładem jest grupa tenisowa Prokom z m.in. siostrami Radwańskimi, Orlen z lekkoatletami czy Plus z siatkówką. Odpowiedzialne wspieranie sportu przez firmy przynosi korzyści pod warunkiem, że taki sponsor płaci za profesjonalizm, stawia wymagania i ma duży wpływ na to, jak są wydawane pieniądze. To dzięki sponsorowi pojawił się w polskiej piłce Leo Beenhakker – przypomniał Tomasz Ziółkowski.

Zdaniem Janusza Jankowiaka biznes raczej nie będzie finansował sportu masowego, na którym nam najbardziej zależy, tak chętnie jak zawodowego. – Coraz mocniej będzie koncentrował się na finansowaniu sportu zawodowego, sponsorując imprezy masowe, np. maratony, gdzie działają mechanizmy rynkowe, takie jak np. prawo kosztu dotarcia do odbiorcy – dodał Jankowiak.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama