Dzięki wdrożeniu w Polsce Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji (ZSK) może się to u nas stać rzeczywistością. I to w przeciągu najbliższych kilku lat. Do rejestru kwalifikacji trafiły już pierwsze kwalifikacje rynkowe. Jeśli do pracy zgłosi się kandydat z certyfikatem potwierdzającym którąś z nich, pracodawca będzie widział jak na dłoni jego prawdziwe kompetencje. A kwalifikacji tych będzie w rejestrze znacznie więcej.
Jest tylko jeden warunek do spełnienia. ZSK jest umocowany w uchwalonej niespełna dwa lata temu ustawie, ale mimo to w dużej mierze pozostaje propozycją. Aby zaczął funkcjonować, firmy, instytucje i wreszcie zwykli ludzi muszą tego chcieć – muszą zacząć z niego korzystać. W tym celu najpierw trzeba się do niego przekonać. Tymczasem nasuwają się tu poważne pytania.
Czym właściwie są owe „kwalifikacje” z ZSK?
Znajomość budowy komórki, umiejętność rąbania drewna, zdolność empatycznej rozmowy. Każdy człowiek w ciągu swojego życia zdobywa nowe umiejętności, nową wiedzę oraz kompetencje związane z odpowiedzialnością i funkcjonowaniem we wspólnocie, zwane kompetencjami społecznymi. Zdobycze te to efekty uczenia się, niezależnie od tego, czy nauka ta odbywa się w szkolnej ławce, podczas surfowania w internecie, czy w ramach rozmów ze znajomymi. Niektóre z nich może nigdy się nie przydadzą. Inne zaś mogą się okazać bardzo cenne dla przyszłego pracodawcy. Wówczas warto uzyskać ich potwierdzenie ze strony instytucji, która dokładnie sprawdzi posiadane przez daną osobę efekty uczenia się, a następnie potwierdzi je wydając odpowiedni dokument (np. certyfikat czy świadectwo). Takie sprawdzane i formalnie potwierdzane zestawy określonych efektów uczenia się nazywa się kwalifikacją.