Dzięki wdrożeniu w Polsce Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji (ZSK) może się to u nas stać rzeczywistością. I to w przeciągu najbliższych kilku lat. Do rejestru kwalifikacji trafiły już pierwsze kwalifikacje rynkowe. Jeśli do pracy zgłosi się kandydat z certyfikatem potwierdzającym którąś z nich, pracodawca będzie widział jak na dłoni jego prawdziwe kompetencje. A kwalifikacji tych będzie w rejestrze znacznie więcej.

Jest tylko jeden warunek do spełnienia. ZSK jest umocowany w uchwalonej niespełna dwa lata temu ustawie, ale mimo to w dużej mierze pozostaje propozycją. Aby zaczął funkcjonować, firmy, instytucje i wreszcie zwykli ludzi muszą tego chcieć – muszą zacząć z niego korzystać. W tym celu najpierw trzeba się do niego przekonać. Tymczasem nasuwają się tu poważne pytania.

 

Czym właściwie są owe „kwalifikacje” z ZSK?

Znajomość budowy komórki, umiejętność rąbania drewna, zdolność empatycznej rozmowy. Każdy człowiek w ciągu swojego życia zdobywa nowe umiejętności, nową wiedzę oraz kompetencje związane z odpowiedzialnością i funkcjonowaniem we wspólnocie, zwane kompetencjami społecznymi. Zdobycze te to efekty uczenia się, niezależnie od tego, czy nauka ta odbywa się w szkolnej ławce, podczas surfowania w internecie, czy w ramach rozmów ze znajomymi. Niektóre z nich może nigdy się nie przydadzą. Inne zaś mogą się okazać bardzo cenne dla przyszłego pracodawcy. Wówczas warto uzyskać ich potwierdzenie ze strony instytucji, która dokładnie sprawdzi posiadane przez daną osobę efekty uczenia się, a następnie potwierdzi je wydając odpowiedni dokument (np. certyfikat czy świadectwo). Takie sprawdzane i formalnie potwierdzane zestawy określonych efektów uczenia się nazywa się kwalifikacją.

 

Po co tworzyć system kwalifikacji?

Przyzwyczailiśmy się, że takie potwierdzanie odbywa się w szkole i na studiach. Jako potwierdzenia otrzymujemy świadectwa szkolne, świadectwo maturalne, dyplomy ukończenia studiów. Kwalifikacje potwierdzane tymi dokumentami nazywa się kwalifikacjami pełnymi. Niektórzy słyszeli też pewnie o potwierdzaniu węższych zakresów efektów uczenia się (są to kwalifikacje cząstkowe), np . o kwalifikacjach technicznych, zdobywanych np. w technikach, czy o licencjach i uprawnieniach uregulowanych w odrębnych ustawach.

Naturalnie nasuwa się pytanie: a co z innymi certyfikatami, które uzyskujemy po szkoleniach i kursach? Czy potwierdzają one nadanie kwalifikacji? I czy mają one znaczenie? Naturalnie przychodzi też odpowiedź: jeśli podmiot wystawiający taki dokument jest wiarygodny i rzeczywiście sprawdza efekty uczenia się opisane na certyfikacie, to jak najbardziej. Problem w tym, że nie zawsze to wiadomo.

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ

W celu zapewnienia takiej wiarygodności utworzono ZSK. Ma on obejmować tylko kwalifikacje nadawane przez uprawione podmioty po dokładnym, zgodnym z określonymi zasadami sprawdzeniu kompetencji kandydata.

ZSK obejmuje zarówno kwalifikacje pełne, jak i cząstkowe. Wśród cząstkowych w ZSK znajdują się szczególnie istotne dla pracodawców kwalifikacje rynkowe – są to takie kwalifikacje, które zostały włączone na wniosek zainteresowanych instytucji czy firm jako wynikające z potrzeb rynku (jak np. kwalifikacja „montowanie stolarki budowlanej”). Niezależnie od tego, jaka to będzie kwalifikacja, jeśli pracodawca weźmie do ręki dyplom czy certyfikat potwierdzający kwalifikację włączoną do ZSK, może mieć pewność, że jego właściciel naprawdę osiągnął efekty uczenia się, do których odnosi się ten dokument.

 

Jak zapewni się wiarygodność sprawdzania?

Instytucji certyfikującej powinno zależeć na „trzymaniu poziomu”. W przypadku naruszania zasad może bowiem utracić uprawnienia do certyfikowania, których uzyskanie opłaciła wcześniej kwotą 10.000 zł, nie mówiąc już o tym, że nikomu nie będzie zależało na jej certyfikatach, jeśli będzie wiadomo, że nie są one wiele warte.

Na tym jednak nie koniec. Każda taka instytucja musi oceniać sama siebie: jak prowadzi walidację i certyfikowanie, a ponadto cyklicznie to raportować. Co więcej, ich funkcjonowanie badają tzw. podmioty zewnętrznego zapewniania jakości, które w przypadku nadużyć wykażą to w swoich raportach. Ponadto, nad działalnością instytucji certyfikujących sprawuje nadzór minister właściwy dla danego obszaru działalności, w którego gestii leży ewentualne odebranie uprawnień.

 

Jak instytucje certyfikujące mają utrzymywać odpowiedni poziom?

Utrzymywanie poziomu polega przede wszystkim na prowadzeniu wiarygodnej walidacji (czyli rozpoznaniu i sprawdzeniu) wszystkich efektów uczenia się kandydata, zgodnie z wymaganiami określonymi w opisie danej kwalifikacji. Na przykład wspomniana już pierwsza włączona do systemu kwalifikacja („Montowanie stolarki budowlanej”) zawiera aż 55 efektów. Aby kandydat ją uzyskał, w wyniku walidacji musi zostać potwierdzone, że osiągnął on wszystkie te efekty. Co więcej, musi on zostać sprawdzony według kryteriów weryfikacji przypisanych do każdego efektu. Dla efektu uczenia się „Montuje parapet wewnętrzny i zewnętrzny” przewidziano cztery kryteria: „a) definiuje funkcje parapetów wewnętrznych i zewnętrznych w stolarce budowlanej, b) opisuje z jakich materiałów/komponentów wykonane są parapety wewnętrzne i zewnętrzne, c) montuje parapety wewnętrzne i zewnętrzne, d) opisuje zasady uszczelniania i izolowania parapetów wewnętrznych i zewnętrznych”.

Ponadto, walidacja musi się odbywać według wymagań określonych w opisie danej kwalifikacji. W przypadku omawianej kwalifikacji wskazano, jakimi metodami można prowadzić walidację, jakie warunki musi spełniać egzaminator, jak mają być wyposażone stanowiska egzaminacyjne (np. „Stanowisko do montażu bram garażowych powinno składać się z fragmentu ściany, wykonanego w technologii ściany murowanej…”).

Wymogi te mają zapewnić rzetelne sprawdzenie określonych dla danej kwalifikacji efektów uczenia się. Jeżeli instytucja certyfikująca w rażący sposób nie spełnia opisanych wymagań, czyli nie zapewnia „jakości kwalifikacji”, grozi jej utrata uprawnień do certyfikowania. Takie działanie po prostu się nie opłaca.

 

A czy opłaca się o te certyfikaty ubiegać?

Za odbycie walidacji i uzyskiwanie certyfikatu trzeba zapłacić. Czy opłaca się wydać na to 500 zł? A 1000 zł? Na drugiej szali leży gotowy prezent dla potencjalnych pracodawców: nie muszą ryzykować, nie muszą ponosić kosztów sprawdzania kandydata na własną rękę, bo skrupulatnie zrobiła to za nich wiarygodna instytucja. To tak jakby wszyscy pracodawcy wynajmowali wspólnie agencje HR, z tą różnicą, że dany kandydat został sprawdzony raz dla nich wszystkich. Gdy szef firmy budowlanej widzi certyfikat kwalifikacji „Montowanie stolarki budowlanej” wie, że jej posiadacza bez ryzyka może od zaraz zatrudnić i wysłać na budowę.

Ale certyfikaty to nie wszystko. Dla kandydata bardzo ważne jest samo rozpoznawanie, co wie i co potrafi. Wiele osób może nie zdawać sobie sprawy np. ze swoich rozwiniętych kompetencji menedżerskich. Wiele osób może też nie mieć pewności, na jakim poziomie są np. ich umiejętności w zakresie grafiki komputerowej i czy wystarczają one do podjęcia pracy związanej z obróbką grafiki. Aby przed przystąpieniem do weryfikacji efektów uczenia się kandydat wiedział, czy jest do niej gotowy, twórcy niektórych kwalifikacji w ich opisach nałożyli na instytucje certyfikujące wymóg zapewnienia wsparcia w zakresie identyfikowania efektów uczenia się, a w przypadkach, gdy weryfikacja może choć w części polegać na analizie dowodów dostarczonych przez kandydata (np. w formie portfolio) – w zakresie dokumentowania tych efektów. Wsparcie takie może być udzielane np. ze strony zatrudnionych przez instytucję certyfikującą doradców, którzy stosując różne techniki mogą nam pomóc nam lepiej rozpoznać nasze kompetencje i zaplanować dalszy rozwój oraz ścieżkę potwierdzania efektów uczenia się. Opłaca się więc nie tylko ubiegać o certyfikaty, lecz także korzystać z pomocy w poznawaniu swojego potencjału.

 

Czy certyfikat powie, jak ktoś jest dobry?

Pozytywne przejście weryfikacji oznacza, że osoba osiągnęła wymienione w opisie kwalifikacji efekty uczenia się na wystarczającym poziomie, by dobrze wykonywać związane z daną kwalifikacją zadania. Certyfikaty kwalifikacji należących do ZSK mówią jednak coś jeszcze: określają, na ile zaawansowane są efekty uczenia się ujęte w kwalifikacji. Wskazują bowiem poziom Polskiej Ramy Kwalifikacji (od 1 do 8), który przypisywany jest do każdej kwalifikacji włączonej do ZSK. Rama to kilka rozbudowanych tabel, w których scharakteryzowano kolejne poziomy. I tak niższe poziomy wiążą się z niewielką samodzielnością i odpowiedzialnością oraz podstawowym zakresem wiedzy, w przeciwieństwie do wyższych, które dotyczą coraz bardziej złożonych umiejętności, coraz większej autonomii w działaniu, bardziej zaawansowanej wiedzy oraz większej kreatywności.

Do kwalifikacji „Montowanie stolarki budowlanej” przypisano poziom 3.  Oznacza to, że od osób z tą kwalifikacją można oczekiwać ogólnej wiedzy o stolarce budowlanej i najnowszych technologiach, wykonywania niezbyt złożonych zadań i rozwiązywania prostych problemów. Nie należy zaś spodziewać się wiedzy specjalistycznej, samodzielnego działania w niedających się przewidzieć warunkach i kompetencji do kierowania zespołem. To ważne, bo dzięki temu pracodawca wie, jak skomplikowane zadania może bez większego ryzyka powierzyć swojemu pracownikowi.

Co ważne, inne państwa Unii Europejskiej też mają swoje ramy kwalifikacji (czasem o innej liczbie poziomów, np. w irlandzkiej jest ich 10). Ponieważ wszystkie te ramy są odniesione do ośmiopoziomowej Europejskiej Ramy Kwalifikacji, można zawsze ustalić, na jakim poziomie ramy irlandzkiej jest kwalifikacja z przypisanym poziomem Polskiej Ramy Kwalifikacji. Pomaga to łatwiej odnaleźć się na rynku pracy za granicą i łatwiej przekonać tamtejszego pracodawcę o poziomie swoich kompetencji.

 

Kto już „gra” w ZSK?

W ZSK obecne są już wszystkie kwalifikacje pełne z systemu edukacji formalnej (świadectwa szkolne i dyplomy uczelni) i niektóre cząstkowe (np. uzyskiwane w toku nauki w szkołach zawodowych). Pojawiła się też wspomniana już pierwsza kwalifikacja rynkowa. Na włączenie do systemu czekają kolejne z tej grupy: dyplomy mistrzowskie i świadectwa czeladnicze takie jak glazurnik, kosmetyczka, stolarz meblowy, cukiernik, wizażystka/stylistka, lakiernik samochodowy i fryzjer, a ponadto – „pilotowanie imprez turystycznych”, „zarządzanie nieruchomościami”, „stylizowanie paznokci” i „prowadzenie zajęć z grupowych form fitnessu”. Na bieżąco opisywane są też kolejne, z branży IT, graficznej, turystycznej, gospodarowania odpadami i innych. Już niedługo na biurkach pracodawców pojawią się pierwsze mocne certyfikaty kwalifikacji z ZSK. Nadal brzmi jak bajka?