Siły rosyjskie wystrzeliły w czwartek pociski w kierunku kilku miast na Ukrainie i wylądowały na jej wybrzeżu. Wcześniej prezydent Władimir Putin zezwolił na to, co nazwał specjalną operacją wojskową na wschodzie kraju.
- Chiny uważnie śledzą rozwój sytuacji. Wzywamy wszystkie strony do zachowania powściągliwości, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli - powiedziała Hua Chunying, rzeczniczka chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Na codziennym briefingu dla mediów w Pekinie Hua nie zgodziła się z tym, jak dziennikarze opisują działania Rosji. - To jest być może różnica między Chinami a wami, ludźmi Zachodu. Nie będziemy wyciągać pochopnych wniosków - powiedziała.
Czytaj więcej
Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder przyznał, że odpowiedzialność za cierpienie ludności Ukrainy spoczywa po stronie Moskwy. Jednocześnie przes...
- Jeśli chodzi o definicję inwazji, myślę, że powinniśmy wrócić do tego, jak postrzegać obecną sytuację na Ukrainie. Kwestia ukraińska ma inne, bardzo skomplikowane tło historyczne, które trwa do dziś. To może nie być to, co wszyscy chcieliby widzieć - oceniła.
Ministerstwo poinformowało także, że szef resortu Wang Yi rozmawiał z Siergiejem Ławrowem. Wang przekazał, że kwestia Ukrainy ma "złożoną" historię i powtórzył, że Chiny rozumieją, jak to określił, "uzasadnione obawy" Rosji dotyczące bezpieczeństwa.
Atak Rosji nastąpił kilka tygodni po tym, jak Putin spotkał się z Xi Jinpingiem tuż przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie. Obie strony ogłosiły strategiczne partnerstwo mające na celu przeciwdziałanie wpływom Stanów Zjednoczonych i zapowiedziały, że nie będą miały "żadnych 'zakazanych' obszarów współpracy".
Zapytana, czy Putin powiedział Chinom, że planuje inwazję na Ukrainę, Hua poinformowała, że Rosja, jako niezależne mocarstwo, nie musi zabiegać o zgodę Chin.