Lapid podkreślił, że Izrael hołduje "liberalnym, demokratycznym wartościom", ale - w kontekście sankcji wobec Rosji - pod uwagę muszą być brane również inne rzeczy.
Szef MSZ Izraela stwierdził w rozmowie z "Jerusalem Post", że jego kraj ma "coś w rodzaju granicy z Rosją", która "jest ważną siłą w Syrii.
Ponadto Lapid wskazał, że zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji, mieszka duża społeczność żydowska i - w związku z tym - Lapid musi być "ostrożniejszy niż jakikolwiek inny minister spraw zagranicznych".
Czytaj więcej
Nord Stream 2 powinien być objęty sankcjami, jakie UE przygotowuje wobec Rosji w związku z groźbą rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie - oświadczył...
- Sądzę, że jest dla tego zrozumienie. Tu w grę wchodzą nasze specjalne relacje (z USA). Oni to rozumieją, ponieważ nas rozumieją. Mamy wspólny język - stwierdził szef izraelskiego MSZ.
Lapid wyraził jednocześnie nadzieję, że inwazji Rosji na Ukrainę nadal można uniknąć. Wyraził przy tym nadzieję, że mediacje między Władimirem Putinem a Joe Bidenem, podjęte przez prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, okażą się owocne.
- Jest wciąż wystarczająco dużo miejsca dla wysiłków dyplomatycznych w celu sprawienia, by ta inwazja - która wydaje się nieunikniona - nie miała miejsca - oświadczył.
Kiedy będziemy w tym miejscu (gdy USA będą nakładać sankcje - red.), wtedy się tym zajmiemy
Dzień wcześniej Lapid pytany o to czy Izrael przyłączy się do sankcji USA wobec Rosji w przypadku inwazji na Ukrainę, odpowiedział, że izraelski rząd "będzie musiał to rozważyć". - Jeszcze nie jesteśmy w tym miejscu. Działamy ostrożnie i musimy działać ostrożnie. Kiedy będziemy w tym miejscu (gdy USA będą nakładać sankcje - red.), wtedy się tym zajmiemy - stwierdził szef izraelskiej dyplomacji.
Minister ds. diaspory, Nachman Shai pytany o te słowa stwierdził, że "jest jasne, że w tej sprawie nasze serca będą po jednej stronie, po stronie Amerykanów".
Niedzielną wypowiedź Lapida potraktowano jako sugestię, że Izrael może przyłączyć się do sankcji wobec Rosji. Teraz jednak Lapid twierdzi, że został źle zrozumiany.
Premier Naftali Bennett polecił w lutym ministrom, by nie wyrażali swoich opinii na temat napięcia wokół Ukrainy i skupili się wyłącznie na pomocy obywatelom Izraela, którzy chcą opuścić Ukrainę.