Media informowały wcześniej, że biuro stałej przedstawicielki USA przy ONZ, Bathsheby Nell Crocker, miało wysłać list do Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka ONZ, w którym stwierdziła, że Federacja Rosyjska sporządza listy Ukraińców, którzy w przypadku ataku Rosji na Ukrainę mieliby zostać zabici lub internowani.

- Taka lista nie istnieje. To fejk - mówił Pieskow.

Czytaj więcej

Rosyjski atak na Ukrainę. Uwaga na Czarnobyl

Rzecznik Kremla mówił też o tym, że ewakuacja kobiet i dzieci z Donbasu do Rosji nie ma związku z decyzjami zachodnich państw o ewakuacji ich personelu dyplomatycznego z Kijowa.

- Nie, nie ma tu związku. W tym przypadku (ewakuacji z Donbasu - red.) mówimy o prowokacyjnych i agresywnych działaniach sił zbrojnych Ukrainy, i związanym z tym zagrożeniem dla życia cywilów - wyjaśnił rzecznik Kremla.

- Skala zagrożenia odczuwana w samozwańczych republikach jest większa, niż można sobie wyobrazić. W tej sytuacji głównym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa i ratowanie życia cywilnym mieszkańcom - dodał.

Skala zagrożenia odczuwana w samozwańczych republikach jest większa, niż można sobie wyobrazić

Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla

Pieskow ocenił, że sytuacja w Donbasie jest napięta i nie widać oznak stabilizacji. - Prowokacje, ostrzał, stają się coraz bardziej intensywne i, oczywiście, budzi to głębokie zaniepokojenie - stwierdził.

Rzecznik Kremla nie chciał odpowiedzieć na pytanie czy możliwe jest udzielenie przez Rosję wsparcia samozwańczym republikom - Ługańskiej i Donieckiej Republice Ludowej - jeśli zwrócą się one z taką prośbą do Moskwy.