Rosyjski dyplomata komentował nieustające napięcie między Ukraina i Rosją, oraz związane z nim dyplomatyczne zabiegi zachodnich polityków, którzy nie ustają w staraniach, aby konflikt rozwiązać metodami pokojowymi. Moskwa domaga się od NATO gwarancji, że Sojusz nie przyjmie w swoje szeregi Ukrainy, co miałoby zagrozić bezpieczeństwu Rosji, jak utrzymuje ta strona konfliktu.

W rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "Aftonbladet" Tatarincew zapewniał, że gdyby USA i NATO nie prowokowały i nie pogorszyły sytuacji, Rosja nie sprzeciwiałaby się przystąpieniu Szwecji do Sojuszu.

Czytaj więcej

Ukraina: Są już podstawy nałożenia sankcji na Rosję

- Szanujemy suwerenną decyzję Szwecji, ale teraz sytuacja bezpieczeństwa w tej części Europy zmieniła się radykalnie - mówił Tatarincew. - Rozszerzenie NATO jest największym zagrożeniem dla Rosji.

Odmówił natomiast odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób zagroziłoby Rosji wstąpienie Szwecji do NATO. - Nie chcę spekulować na ten temat. Po stronie szwedzkiej nie widzę zamiaru przystąpienia do NATO w najbliższej przyszłości - stwierdził.

Mimo ostrzeżeń USA i państw UE, że w przypadku inwazji na Ukrainę Moskwa poniesie poważne konsekwencje w postaci najostrzejszych w historii sankcji, z ustaleń wywiadu USA wynika, że Rosja ma plan uderzenia na Kijów jeszcze przed końcem igrzysk w Pekinie, 16 lutego.

Tatarincew pytany był o reakcję Moskwy na ewentualne nałożenie sankcji.

- Przepraszam za język, ale zachodnie sankcje mamy w d*** - stwierdził rosyjski dyplomata. - Nie mamy serów włoskich ani szwajcarskich, ale nauczyliśmy się robić równie dobre sery rosyjskie według włoskich i szwajcarskich przepisów.