- Będzie wojna czy nie? Tak, będzie. Ale tylko w dwóch przypadkach. W przypadku bezpośredniej agresji przeciwko Białorusi. Wojna będzie też i Białoruś będzie w niej uczestniczyć, jeśli nasz sojusznik - Federacja Rosyjska - zostanie bezpośrednio zaatakowana, dojdzie do agresji przeciwko terytorium Federacji Rosyjskiej. Podstawą do tego będą nasze sojusznicze zobowiązania - powiedział Łukaszenko w przesłaniu do Białorusinów i parlamentarzystów.

- Jeśli nasz kraj zostanie zaatakowany, setki tysięcy rosyjskich żołnierzy się tu pojawią, którzy obronią naszą świętą ziemię ramię w ramię z setkami tysięcy Białorusinów - przekonywał białoruski dyktator.

Czytaj więcej

USA chcą zwołania RB ONZ w związku z działaniami Rosji

Łukaszenko mówił jednocześnie, że Białoruś nie chce wojny.

- Ale przywódcy niektórych państw są otumanieni. Wydaje im się, że mogliby wygrać tę wojnę. W tej wojnie nie byłoby zwycięstwa. Wszyscy by przegrali. Dlatego nie chcemy wojny. Walczyliśmy. Straciliśmy miliony ludzi w poprzednich wojnach - powiedział Łukaszenko.

Jeśli nasz kraj zostanie zaatakowany, setki tysięcy rosyjskich żołnierzy się tu pojawią, którzy obronią naszą świętą ziemię ramię w ramię z setkami tysięcy Białorusinów

Aleksandr Łukaszenko, białoruski dyktator

Między 10 a 20 lutego na Białorusi odbędą się ćwiczenia wojskowe z udziałem wojsk rosyjskich i białoruskich. Zachód obawia się, że ćwiczenia te mogą być pretekstem do ściągnięcia na Białoruś sił rosyjskich, które mogłyby być wykorzystane do agresji przeciw Ukrainie.