- Jeśli sankcje nałożone na nas lub wprowadzone w przyszłości doprowadzą do sytuacji nadzwyczajnej w kraju, wówczas możemy nie mieć innego wyboru niż w taki sposób odpowiedzieć na ich sankcje - mówił przywódca Białorusi o ewentualnym wstrzymaniu tranzytu gazu z Rosji.
- Mamy nadzieję, że nic nie powstrzyma Federacji Rosyjskiej przed wypełnieniem jej zobowiązań na podstawie obowiązujących kontraktów (na dostawy gazu) - skomentował te słowa rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow. Pieskow nie odpowiedział czy Rosja będzie w jakiś sposób reagować na wypowiedź Łukaszenki.
Mamy nadzieję, że nic nie powstrzyma Federacji Rosyjskiej przed wypełnieniem jej zobowiązań na podstawie obowiązujących kontraktów
Po raz pierwszy Łukaszenko mówił o możliwości wstrzymania tranzytu gazu z Rosji w listopadzie, w szczytowym momencie kryzysu na granicy Polski z Białorusią, gdy polski rząd zaczął sygnalizować, że może całkowicie zamknąć granicę z Białorusią, jeśli presja migracyjna na granicę będzie nadal rosła.
Czytaj więcej
Białoruski dyktator, Aleksander Łukaszenko oświadczył, że jest gotów zablokować tranzyt surowców energetycznych z Rosji, jeśli Polska zamknie grani...
Przez Białoruś przebiega gazociąg Jamał-Europa, którym gaz z Rosji płynie m.in. do Polski i Niemiec.
1 grudnia Łukaszenko w wywiadzie, który przeprowadził z nim Dmitrij Kisielow, szef rosyjskiej agencji prasowej Rossija Siegodnia, powtórzył, że jest gotów wstrzymać tranzyt gazu. Białoruski dyktator dodał, że nie obawia się naruszenia swoich zobowiązań w tym zakresie wynikających z obowiązujących kontraktów.
- Kiedy jestem duszony przez Polaków, czy mam patrzeć na kontrakty? - pytał. Łukaszenko groził też w tym wywiadzie, że może zakazać tranzytu towarów kierowanych do Rosji i Chin.
Po tym wywiadzie Pieskow powiedział, że prezydent Rosji Władimir Putin rozumie "ostrą reakcję Mińska" na "agresywną presję" Zachodu. Dodał jednak, że Putin ma nadzieję, iż nie wpłynie to na zakłócenie realizacji zobowiązań dotyczących dostaw gazu przez Rosję